Wyższe wyroki dla morderców psów

22 lutego 2008
Wyższe wyroki dla małżeństwa, które w schronisku pod Iłżą zabijało psy i wytapiało z nich smalec. Sąd Okręgowy w procesie apelacyjnym uznał, że nie może być tolerancji dla okrucieństwa względem zwierząt. Pikieta była skromna


Dzisejsza rozprawa wzbudziła ogromne zainteresowanie mediów i obrońców praw zwierząt. Ci ostatni zorganizowali pod siedzibą sądu przy ul. Piłsudskiego pikietę, choć była ona skromniejsza niż początkowo zapowiadano. To właśnie na skutek apelacji złożonej przez Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami i Międzynarodową Fundację na rzecz Zwierząt Viva doszło do ponownego rozpatrzenia sprawy przez Sąd Okręgowy. Jesienią ub. roku Sąd Rejonowy w Lipsku skazał Edwarda i Zofię A. z Białki pod Iłżą za zabicie siekierą, ze szczególnym okrucieństwem 14 psów i wyrób z ich mięsa smalcu. Małżeństwo prowadziło we wsi schronisko dla zwierząt. Sąd w Lipsku skazał oboje na 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata i łączną grzywnę w wysokości 2 tys. 400 zł., a także zakaz prowadzenia schronisk dla zwierząt przez 10 lat.

- Jest mowa o czternastu psach i okresie kilkunastu miesięcy, kiedy je mordowali. Tymczasem robili to z pewnością dłużej i pozbawili życia o wiele więcej zwierząt - twierdzi Karina Schwerzler z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Warszawie. - Wieszali psy na hakach i obdzierali je ze skóry, one jeszcze żyły. Część z nich dostawało wcześniej środek powodujący paraliż nerwów.

Przedstawiciele organizacji społecznych wnioskowali o jak najwyższy wymiar kary dla oskarżonych. Ci nie mieli za dużo do powiedzenia. Zofia A. twierdziła jedynie, że jest niewinna, choć podczas procesu w pierwszej instancji przyznała się do zabijania psów. Prokurator uzasadniała, że wyrok, jaki zapadł w sądzie w Lipsku uwzględniał fakt, że Edward i Zofia A. byli niekarani, a poza tym są już starszymi ludźmi.

Sąd Okręgowy skazał Edwarda A. na 2 lata więzienia, a jego żonę na 1 rok i 6 miesięcy w zawieszeniu na 3 lata. Zasądził też 1380 zł kosztów procesu. Wyrok jest prawomocny.Obrońcy praw zwierząt przyszli ze swoimi pupilami

- Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zabijania psów, czy jakichkolwiek innych zwierząt. Minęły czasy, kiedy zwierzęta były źle traktowane. Koniec z tolerancją dla okrucieństwa zwierząt, które żyją wśród nas i których bardzo często uznajemy za swoich przyjaciół. Jesteśmy na takim stopniu cywilizacji i kultury, że organa sądowe nie pozwolą na takie praktyki - uzasadniał wyrok przewodniczący składu orzekającego sędzia Andrzej Łyś. - Samo zabijanie jest dla nas nie pojęcia, a co mówić zabijanie "przemysłowe", po to by uzyskiwać z psów jakieś  mikstury. Na dodatek robiły to osoby, które prowadziły schronisko. Również społeczeństwo oczekuje od sądu, by takie praktyki oceniło. Mam nadzieję, że ten wyrok to początek przełomu, że świadomość społeczna sie zm ienia, że kończy się tolerancja dla niewłaściwego traktowania zwierząt.

Jednak wyrok nie zadowolił obrońców praw zwierząt. - Ta kara, w zawieszeniu nie odstraszy nikogo, kto zechce krzywdzić zwierzęta. Jeśli ktoś zechce to robić , to może sobie pomyśleć: dobrze, dostanę w razie czego tylko wyrok w zawieszeniu. To nie jest dotkliwa kara - komentuje Cezary Wyszyński.