Zabójca zatrzymany w obławie

27 lutego 2008
Obława w lesie, helikopter na niebie - tak policjanci z Mazowieckiego i Świętokrzyskiego ścigali w okolicach Przysuchy mężczyzn podejrzewanych o zabójstwo mieszkańca Kraśnika. Ten zginął, bo pojawił się w miejscu, gdzie jego oprawca zaplanował kradzież samochodu. Załapani podczas obławy w lesie


W poniedziałek około godz. 23 dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Kraśniku otrzymał informację od zaniepokojonej kobiety, że jej mąż pojechał odprowadzić samochód do garażu przed godziną 20 i od tego czasu nie ma z nim żadnego kontaktu. - Gdy policjanci przyjechali na miejsce, znaleźli kałuże krwi oraz inne ślady świadczące o dramatycznych wydarzeniach, jakie musiały rozegrać się w garażu. W środku nie było mercedesa ani jego właściciela – wyjaśnia rzecznik KWP w Radomiu Tadeusz Kaczmarek.

Tymczasem zabójca ukradzionym samochodem pojechał po dziewczynę, uciekinierkę z domu dziecka i skierował się na zachód. W Kolonii Szczerbackiej pod Przysuchą tuż przed północą policjanci zatrzymali do kontroli mercedesa. Jego kierowca oświadczył, że samochód należy do jego ojczyma. Ponieważ auto nie figurowało jeszcze w rejestrze skradzionych, został wypuszczony.

Jak relacjonuje Kaczmarek, kilkadziesiąt minut później oficerowie dyżurni z Kraśnika i Przysuchy nawiązali kontakt i okazało się, że skradziony w Kraśniku mercedes był zatrzymywany do kontroli w powiecie przysuskim. Z pierwszych wspólnych ustaleń wynikło, że osoby znajdujące się w samochodzie miały bezpośredni związek nie tylko z kradzieżą pojazdu, ale z zabójstwem jego właściciela. Rozpoczął się pościg, w którym wzięli również udział policjanci z kilku powiatów. Tymczasem do zabójcy dołączył jego kompan i wspólnie próbowali przedrzeć się przez las w kierunku południowym.Zatrzymani byli agresywni

Obława policjantów i śmigłowca przyniosła efekty. Około godz. 9 odnaleziono w lesie porzucony i częściowo rozbity samochód, a około godz. 13 policjanci z powiatu koneckiego zatrzymali uciekinierów, którzy już pieszo uciekali przez pole. Kilka godzin po ich zatrzymaniu ustalono miejsce porzucenia zwłok Bronisława M. Odnaleziono je na polu w pobliżu miejscowości Karczmiska pod Opolem Lubelskim.

Trójka zatrzymanych, czyli dwóch mężczyzn w wieku 18 i 20 lat oraz 17-letnia Żaneta S. trafiła do policyjnego aresztu w Kraśniku. Obaj mężczyźni byli bardzo agresywni. 20-letni Rafał R. miał już na koncie kilka napadów rabunkowych. - Wszystko wskazuje na to, że to on zaplanował przestępstwo. Poszedł na ul. Komunalną w Kraśniku, gdzie znajdują się garaże położone na uboczu miasta. Planował wyjazd do Niemiec. Przypadkową ofiarą 20-latka został właśnie właściciel mercedesa. Został on zaatakowany przez Rafała R. drewnianą pałką i prawdopodobnie nożem. Skatowanego w garażu Bronisława M. wrzucił do bagażnika i podjechał po swoją dziewczynę, która uciekła z domu dziecka w Kraśniku i czekała na niego na przystanku. Później udali się do Kolonii Szczerbackiej, gdzie po drodze wyrzucili ciało 57-letniego mężczyzny oraz jego rzeczy osobiste. Z ośrodka szkolno - wychowawczego zabrali uciekiniera Piotra J., z którym mieli razem udać się do Niemiec – tłumaczy Kaczmarek.