Zakaz handlu w niedzielę?
Sala obrad wypełniona po brzegi, głównie przedsiębiorcami. Brakuje miejsc siedzących. Kobiety tez stoją, za to młodzi radni Prawa i Sprawiedliwości zasiadają w swoich fotelach. O miejsce dla Jakuba Kowalskiego zatroszczył się starszy kolega, Marek Szary prosząc jedna z pań, by wstała. Ale na sali panował spokój i w takiej też atmosferze wiceprezydent Igor Marszałkiewicz przemawiał, tłumacząc zawiłości ustaw regulujących handel tzw. wielkopowierzchniowy. Blisko 16-minutowego przemówienia nie wytrzymał wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Wiesław Wędzonka (PO). Oburzony opuścił stół prezydialny. –To nie jest porządek sesji, to łamanie prawa! Posłuchajmy kupców! – mówił zdenerwowany. Ci zabrali głos dopiero po kilku chwilach.
Kolejna bitwa o handel
- Nie wadźmy się, nie spierajmy. Pracujmy nad lepszymi decyzjami władz miejskich. Dogadajmy się. Urzędnicy mają inną perspektywę a handel i przedsiębiorczość siada w Radomiu i całej Polsce – mówił Henryk Dudek, przedstawiciel kupców. – Jeśli nie znajdziemy rozwiązań, niebawem dojdzie do całkowitej zagłady - przestrzegał przypominając że, to nie pierwsza bitwa o handel. - Markety mają centrale daleko od Radomia i tam płacą podatki a powinny w miejscu prowadzenia działalności. Stwórzmy plan przestrzenny ulicy Żeromskiego. Mówmy o podatku od nieruchomości. Twórzmy „radę gospodarczą” przy prezydencie, która da sygnały, co jest właściwe na rynku a co nie. Inaczej pójdziemy my na bezrobocie! – apelował Dudek. Tłumaczył, że– kupcom ubywa klientów, bo wszyscy idą do dużych marketów. A te - zdaniem kupców - zabierają minimum cztery miejsca pracy w drobnym handlu.
Centrum umiera
- Handel w Radomiu to m.in. ulice Żeromskiego, Moniuszki, a one świecą pustkami i kłują w oczy informacjami o lokalach do wynajęcia. Bankructwa nam grożą! – przekonywał Wojciech Bocheński, który od 18 lat prowadzi działalność gospodarczą. I też proponował powołanie rady gospodarczej przy prezydencie.
Kolejny przedsiębiorca reprezentował firmę obecną od 140 lat na naszym rynku. – Żeromskiego faktycznie umiera. Jak ożywić Żeromskiego, Rwańską czy Moniuszki? Stwórzmy Galerię Żeromskiego, niech ludzie handlują tam na ulicy, niech Straż Miejska nie gania babci z kwiatami. To także pobudza handel. Organizujmy kiermasze, jak na zachodzie Europy. Stwórzmy parkingi dla samochodów, by ludzie mieli jak najbliżej na zakupy – mówił Cezary Rolnik, prezes PSS Społem.
Zakazać w niedzielę
– Podatek od nieruchomości jest taki sam dla wszystkich, a przecież pracujemy w różnych warunkach. Jedni maja lepszą lokalizację, inni gorszą. Za pustostany także płacimy. Chcemy zróżnicowanych stawek – apelowała przedstawicielka stowarzyszenia kupców polskich. – W bieżącym roku zniknęło z Radomia ok. 1000 sklepów. Wydajemy w marketach związanych z obcym kapitałem – podkreślał prezes Izby Przemysłowo-Handlowej Ziemi Radomskiej Artur Około Zubkowski. – Na Zachodzie, w innych krajach nawet dawnego „demoludu”, nigdzie, nie handluje w niedzielę! A my ułatwiamy marketom i budujemy infrastrukturę. Sklepy wielkopowierzchniowe największy ruch mają od soboty od godz. 13 do niedzieli do godz. 18. To jest ich największy zysk! A tym samym zagrożenie dla nas. Ograniczmy ten handel. Nie bójcie się tego, możecie to zrobić – apelował przedsiębiorca do włodarzy miasta i radnych.
Po serii wypowiedzi radnych, nie raz wzbudzających emocje, Jakub Kowalski zaproponował głosowanie nad wnioskiem zobowiązującym przewodniczącego rady do opracowania uchwały ograniczającej handel i ustalającej czas pracy placówek w niedzielę. Za było 19 radnych, 3 wstrzymało się, a 1 (Wiesław Wędzonka, PO) był przeciw. Według jednej z propozycji, zakaz handlu miałby obowiązywać w niedziele od godz. 14. Nie dotyczyłby sklepów, w których palcowaliby właściciele.
Bartek olszewski




