Zamknięcie szpitala?
Nadzwyczajne posiedzenia rady zwołano dziś na godz. 14 na wniosek dyrekcji RSS. Dyrektor lecznicy Andrzej Pawluczyk prosił radę, by zgodziła się na "okresowe ograniczenie i/lub wstrzymanie działalności oddziałów szpitalnych i Zakładu Opieki Długoterminowej RSS w związku z zapowiedzią strajku ciągłego pielęgniarek i położnych". Szef placówki uzasadniał, że nie jest w stanie sprostać finansowym żądaniom pielęgniarek i położnych, a mediacje ze związkiem zawodowym nie przyniosły rezultatu. Podkreślał również, że siostry odeszły już 17 lipca na dwie godziny od łóżek pacjentów, a następnie zorganizowały referendum. Dyr. Pawluczyk wyjaśnił radzie, że wprawdzie pielęgniarki nie poinformowały go o dacie strajku, ale szpital w tych okolicznościach nie jest w stanie pracować. Dlatego też - jak uzasadnia - składa wniosek z wyprzedzeniem.
Decyzję o ograniczeniu działalności lub zamknięciu oddziałów szpitalnych podejmuje wojewoda w ciągu 30 dni od złożenia takiego wniosku. - Myślę, że może powtórzyć się scenariusz z ubiegłego roku ze szpitala na Józefowie, kiedy dyrekcja wnioskowała o zamknięcie zagrożonych oddziałów - komentuje członek Rady Społecznej RSS, poseł Radosław Witkowski (PO). - Będę pytał obie strony konfliktu - dyrekcję i związkowców, jak były prowadzone rozmowy, negocjacje i co stoi na przeszkodzie, by osiągnąć do porozumienia - zapowiadał przed posiedzeniem.
Witkowski uważa, że rada może przychylić się do prośby dyrekcji. - Ponieważ w szpitalu najważniejsi są pacjenci. To oni powinni być otoczeni szczególna opieką i troską, a odejście pielęgniarek od łóżek może spowodować, że tej opieki nie będzie - tłumaczy poseł.
Jak udało nam się ustalić, posiedzenie rady społecznej trwało około półtorej godziny. Jej członkowie jednogłośnie przychylili się do prośby dyrekcji RSS, by ta - w razie strajku pielęgniarek złożyła wniosek do wojewody o czasowe zamkniecie oddziałów.
(bdb)




