ZUOK to ekologiczna bomba?

8 września 2008
Nadal nie ma kompromisu w sprawie ZUOK. Inżynier kontraktu, firma Faber Maunsell zapowiada skierowanie przeciwko wykonawcy - Polimeksowi zawiadomienia do prokuratury. ZUOK czeka na rozruch


Na nadzwyczajną sesję Rady Miejskiej poświęconą inwestycji na Wincentowie przyjechało wiele osób, ale nie było wśród nich przedstawiciela wykonawcy. Wszyscy mogli obejrzeć zakład, w którym pracuje tylko sortownia, choć ZUOK powinien działać już pełną parą od kilkunastu miesięcy. Jednak Polimex opuścił teren budowy i wysuwa pod adresem Radkomu roszczenia finansowe na ok. 5 mln euro.

Stanowisko Polimeksu ostro skrytkował przedstawiciel inżyniera kontraktu Jerzy Telepka. – Działania konsorcjum Polimeks-Mostostal zagrażają życiu i zdrowiu ludzi. To już nie tylko składanie roszczeń po adresem Radkomu, to powodowanie dużego niebezpieczeństwa. Przerwane zostały próby technologiczne w kompostowni, a resztki odpadów – kompostu – pozostawiono. Stężenie metanu, który powstaje z kompostu grozi zatruciem, a w dłuższym okresie nawet wybuchem. W pomieszczeniach, gdzie jest składowany, brakuje odpowiedniej wentylacji, nie ma czujników metanu. Na ponaglenia wykonawca nie odpowiada, dlatego zawiadomimy prokuraturę – zapowiedział Telepka.Pracuje tylko sortownia

Jego obawy podziela prezes Radkomu Edyta Pająk. – To bomba biologiczna. W pomieszczeniach zalega ok. 20 cm warstwa kompostu pozostała po dwutygodniowych próbach rozruchowych. Schodząc z budowy wykonawca powinien usunąć ten odpad. Mało tego, 14 sierpnia br. wystosował pismo, w którym napisał, że jest tam bezpiecznie. A to nieprawda – przekonywała E. Pająk. Podkreśliła jednocześnie, że Radkom nie może sam usunąć odpadów. – Po pierwsze zgodnie z przepisami może to zrobić tylko wykonawca. Po drugie boimy się tam wchodzić, to zbyt duże zagrożenie, które z biegiem czasu będzie rosnąć – tłumaczy prezes.

Radni poznali pełną listę roszczeń Polimeksu. Od ich spełnienia firma uzależnia powrót na budowę.  – Uznajemy roszczenie w sprawie odgórniczenia terenu pod inwestycję. Radkom popełnił błąd, przekazał teren, na którym nie można było prowadzić budowy. W tym przypadku uznajemy więc swoją winę. Ale pozostałe są mocno naciągane, jak to, że części do urządzenia frakcjonującego kompost dotarły kilka dni po terminie. Nie możemy za to odpowiadać. Urządzenia były wielkie i Generalna Dyrekcja Dróg i Autostrad nie zezwoliła na ich transport od razu. Takich przykładów jest więcej – twierdzi zastępca prezesa Radkomu Adam Suliga.Jest problem: E.Pająk i D. Wójcik

Radni jako powód problemów Radkomu z zakończeniem inwestycji przez Polimex uznali niski kurs euro. – Przecież to ewidentne. Wykonawca przy podpisywaniu kontraktu liczył na zyski po przeliczeniu euro za 4,2 zł, bo tyle kosztowało w 2001 roku. Wszystkie zapowiedzi analityków wskazywały na to, że euro będzie jeszcze droższe. Stało się inaczej i dziś Polimex szuka dziury w całym. To żenujące – mówił Zdzisław Marcinkowski (Radomianie Razem). Podobne uważa przewodniczący Rady Miejskiej Dariusz Wójcik. - Wykonawca szuka teraz możliwości odzyskania tych pieniędzy w sposób bandycki. Szantażuje miasto 28 roszczeniami, które opiewają na kwotę ponad 5 mln zł – podkreśla.

Radni poprzez głosowanie uznali, że problemami z budową ZUOK zajmie się prezydent  i zarząd Radkomu. Ale „za” było tylko18 osób, nikt nie był przeciw, a sześciu radnych opozycji wstrzymało się od głosu. – Będziemy prowadzić dalsze rozmowy z wykonawcą. Jeśli one nie przyniosą rezultatu, to sprawa zakończy się w sądzie i to on zdecyduje kto ma rację – ocenia prezydent  Andrzej Kosztowniak.

Grzegorz Marciniak