• wiadomości
  • wydarzenia
  • kultura
  • rozrywka

Pożary w lasach. „Czy mogłyby spokojnie rosnąć”?

30 marca 2020

Już 30 pożarów miało miejsce w tym roku na terenie nadleśnictw podległych RDLP w Radomiu. Leśnicy apelują o ostrożność.W lasach wciąż utrzymuje się najwyższy, trzeci stopień zagrożenia pożarowego.

 

 

Mimo, że akcja bezpośrednia ochrony przeciwpożarowej lasów trwa i wszyscy są w gotowości, obawy leśników rosną. – Druga połowa marca była co prawda chłodna, ale słońce grzeje bardzo mocno, nie ma opadów deszczu, do tego wieje silny wiatr i prognozowane jest ocieplenie. Takie warunki pogodowe powodują mocne wysuszanie traw i ściółki. Pożar w każdej chwili może przybrać rozmiary trudne do opanowania, niszczące las wraz z całą jego bioróżnorodnością, ale i stwarzające zagrożenie dla zdrowia, życia i mienia ludzi – tłumaczy Edyta Nowicka z RDPL w Radomiu.

Trzeci stopień zagrożenia

We wszystkich nadleśnictwach RDLP w Radomiu jest trzeci, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego. Ciągle zgłaszane i sprawdzane są w terenie są nowe dymy. – Wszystko wskazuje na to, że aktywni są także podpalacze. Stąd intensywne działania leśników, w tym piesze patrole i działania z użyciem nowych technologii. Zaangażowana jest także policja – dodaje Nowicka.

Bilans tego roku to 30 pożarów o łącznej powierzchni 9,5 ha, w tym 1 w Nadleśnictwie Daleszyce, którego przyczyną było wypalanie pobliskich nieużytków, 1 w Nadleśnictwie Grójec o pow. 0,25 ha, o nieznanej przyczynie, 1 w Nadleśnictwie Skarżysko – tu przyczyną był przerzut ognia z gruntów prywatnych, 4 w Nadleśnictwie Włoszczowa – tu przyczyną było podpalenie i aż 23 w Nadleśnictwie Starachowice. Stwierdzono, że przyczyną było tu też podpalenie.

Czy las może spokojnie rosnąć?

Średnia powierzchnia pożaru jest niewielka i wynosi 0,32 ha – to dzięki sprawnemu systemowi wykrywania pożarów, w przypadku Nadleśnictwa Starachowice są to m.in. dwie dostrzegalnie przeciwpożarowe i to z bardzo nowoczesnym systemem wykrywania dymu za pomocą kamer dalekiego zasięgu oraz systemu automatycznej detekcji dymu (ADD). – Leśnicy pytają jednak: Czy las nie mógłby spokojnie rosnąć, a służby działać, tam gdzie są potrzebne? – zastanawia się Edyta Nowicka.

Zagrożenie jest bardzo duże, leśnicy apelują o rozwagę, a także czujność i zwracanie uwagi na nietypowe zachowania ludzi w lesie. – Reagujmy na podejrzane zachowania ludzi w lasach i ich sąsiedztwie. Straż pożarna potrzebna jest gdzie indziej, a nie do gaszenia pożarów powstałych na skutek działalności podpalaczy. Szczególnie w tych trudnych czasach pandemii koronowirusa – podkreślają.

kat

Fot. RDPL Radom

Tags

Dodaj komentarz