Reklama
Reklama

Radni za ukaraniem Tyczyńskiego. Czy „podpalacze Radomia” to gorsze słowa, niż „zamknij pysk” i „komunistka”?

16 stycznia 2018

Zanim radni odrzucili projekt budżetu na 2018 rok, około dwóch godzin strawili na publiczne chłostanie dyrektora Kancelarii Prezydenta Mateusza Tyczyńskiego. I to musi im wystarczyć za rodzaj kary, jakiej chcieli, by Radosław Witkowski udzielił swojemu podwładnemu. – A teraz może pan mu dać nawet nagrodę – podsumował na zakończenie tego spektaklu szef rady miejskiej Dariusz Wójcik.

 
Mateusz Tyczyński

Mateusz Tyczyński

  To był ostatni (chyba, że jeszcze wróci?) ostatni odcinek serialu serwowanego radomianom od 18 grudnia ubiegłego roku, czyli momentu, kiedy rada po raz pierwszy nie uchwaliła budżetu Radomia na 2018 rok. Następnego dnia Kancelaria Prezydenta rozesłała do osób zaangażowanych w tworzenie Budżetu Obywatelskiego maile z informacją, że realizacja wniosków jest zagrożona. Podano także, jak kto głosował i numery telefonów do radnych przeciwnych budżetowi przedstawionemu przez prezydenta. Pod treścią podpisał się Mateusz Tyczyński. On także, w jednym z programów telewizyjnych nazwał radnych głosujących przeciwko budżetowi "podpalaczami Radomia". Kilku radnych przygotowało stanowisko, w którym żądali od prezydenta ukarania Tyczyńskiego. I kwestia, czy Radosław Witkowski powinien to zrobić i w jaki sposób, rozpaliła emocje wśród radnych. To one zresztą górowały nad rozumem. Jan Rejczak (PiS) oburzał się zwrotem "podpalacze". - To podobne do tego, kiedy w 1976 roku prezydent Radomia Karwicki nazwał mieszkańców Radomia warchołami - zarzucał, myląc autora określenia (był nim Edward Gierek). Ryszard Fałek (Wspólnota Samorządowa) usiłował przekonywać, że podawanie informacji o radnych nie jest mowa nienawiści. Jak się jest osobą publiczną, to trzeba wytrzymać ciężar presji - dowodził. Jego zdaniem nikt nie powinien mówić prezydentowi, kogo ma zatrudniać. - To tak jakby sędzia piłkarski chciał sądzić w gmachu na Piłsudskiego - porównywał. I zapytał, jak się ma do tej sytuacji słynne zdanie Marka Szarego (PiS), który w stosunku do innego radnego użył określenia "zamknij pysk". Najbardziej dotknięty poczuł się Jan Pszczoła (SLD), który przypomniał, że po ujawnieniu kontaktu do radnych, spadła na niego fala hejtu. Mówił, że zaraz 19 grudnia, po sesji prosił, by "osoby nieuprawnione nie dokonywały oceny radnych", by "pracownicy najemni, nie napadali na radnych", ale już na drugi dzień usłyszał, że jest podpalaczem Radomia. "Diabeł ornat założył i na msze dzwoni" - odpowiedział mu Andrzej Łuczycki (PO), wypominając ulotki Pszczoły z kampanii wyborczej, gdzie miał nazwać kłamcami i złodziejami działaczy spółdzielni mieszkaniowej z Ustronia. Jakub Kowalski (PiS) przekonywał, że Tyczyński pomylił role. - Miał szansę jako radny uprawiać politykę, ale wybrał pracę u prezydenta. Urząd to nie jest prywatny folwark. Użycie słów o podpalaczach nie powinno mieć miejsca i powinno być napiętnowane, bo żaden urzędnik nie ma prawa politycznej oceny radnych - twierdził Kowalski. Do tej wypowiedzi odniósł się od razu Łuczycki. - Mam także apel, by ministrowie także tutaj nie zajmowali się polityką - prosił, nawiązują do funkcji Jakuba Kowalskiego (jest dyrektorem Kancelarii Senatu w randze ministra). Organizacja bandycka i komunistka Wiesław Wędzonka (PO) odpowiedział Andrzejowi Sobierajowi (niezależny), że po to siedział on w stanie wojennym w więzieniu, by teraz można było swobodnie dyskutować. - Decydując się na bycie radnym brałem pod uwagę, że moje stanowisko nie zawsze będzie się podobało. Wszyscy podlegamy krytyce - podkreślał. Dariusz Wójcik nawiązał do zwolnienia z pracy sekretarza miasta Rafała Czajkowskiego. - Jeśli tak samo potraktowałby pan obu - zwrócił się do prezydenta  - to za co pan ukarał Czajkowskiego? Niech pan ukarze Tyczyńskiego, albo przywróci sekretarza - doradzał. - Przypomnę panu - odparowała Wioletta Kotkowska (PO) - mówił pan, że przynależę do organizacji bandyckiej, że jestem komunistką. - Ja, naprawdę, kiedy? - dopytywał Wójcik. Wtedy, gdy założyłam koszulkę z napisem "Wolne media" - drążyła spokojnie radna. Emocji natomiast nie kryła Marta Michalska-Wilk (PO). - Ja i moja rodzina, w tym półtoraroczna córka, jesteśmy wielokrotnie obrażani w internecie. Jestem przekonana, że przez osoby związane ze środowiskiem PiS. Skończymy z tym hejtowaniem - apelowała. Spośród 28 radnych, 16 głosowało za ukaraniem Mateusza Tyczyńskiego, przeciw było 12. Stanowisko to nie jest dla prezydenta zobowiązujące. Mateusz Tyczyński: Nikogo nie obraziłem Dyrektor Tyczyński nie chciał na forum rady odnosić się do zarzutów i stanowiska przyjętego przez radnych. Dziennikarzom powiedział: - Radni poświęcili kilkadziesiąt minut cennego czasu na zajmowanie się skromnym urzędnikiem Kancelarii Prezydenta. To było kilkadziesiąt straconych minut, taka sztuka dla sztuki, wyciąganie prywatnych uraz na widok publiczny - komentuje. Podkreśla, że jego list był potrzebą wyjaśnienia mieszkańcom, jakie konsekwencje będzie miało nieprzyjęcie budżetu. - W tym liście nie było słowa emocji, ani słów obraźliwych, a tylko suche fakty - tłumaczy Tyczyński. Zaznacza, że Budżet Obywatelski, to zaangażowanie kilkunastu tysięcy radomian. - Ludzi przekonanych, że jeśli zgłoszą projekty, będą je promować, później na nie zagłosują, więc to oczekują od radnych, że one znajdą się w budżecie. Prezydent zawsze powtarza, że budżet obywatelski jest z gwarancją wykonania. Ale rola prezydenta się kończy, kiedy te propozycje wpisuje się do projektu. Później ustawa mówi jasno, że uchwalenie budżetu jest wyłączną kompetencją rady miejskiej. To radni decydują, co będzie realizowane i wyłącznie temu służył ten list - twierdzi szef Kancelarii Prezydenta.  Nie ukrywa, że jest członkiem partii politycznej. - Moje stanowisko pracy wymaga zaangażowania medialnego. A w mediach czasem trzeba powiedzieć coś mocno, żeby dotarło do opinii publicznej. Taka była potrzeba chwili, a temat bardzo ważny. Dlatego nie uważam, żebym kogoś obraził, tak by ktoś mógł czuć się urażony. Bo na tej sali (obrad rady - przyp. autorka) padały niejednokrotnie mocniejsze słowa i radni przechodzili nad nimi do porządku dziennego - komentuje. Prezydent: Nikt nie jest doskonały. Przepraszam Do sprawy odniósł się także prezydent Radosław Witkowski. - Nikt nie jest doskonały. W polityce pojawiają się i ostre słowa, i emocje. Jesteśmy po to, żeby pracować na rzecz miasta. Ten ostatni miesiąc od 18 grudnia, to wiele cierpkich emocjonalnych słów. Dlatego warto powiedzieć "przepraszam", podać sobie ręce, bo to Radom jest najważniejszy, a przed nami kilka miesięcy ciężkiej pracy - uważa prezydent. Poskreśla, że stanowisko rady miejskiej "jest jedynie źródłem pogłębionej refleksji". - Jestem za tym, aby wszyscy urzędnicy zachowywali się profesjonalnie na czele z Tyczyńskim, ale do tanga trzeba dwojga. Apelowałbym do radnych z przewodniczącym na czele, aby również radni wspólnie z nami profesjonalnie prowadzili projekty na rzecz miasta. Przeprosiłem i jeśli, ktoś poczuł się urażony to jeszcze raz przepraszam - powtarza Radosław Witkowski. Bożena Dobrzyńska    
Tags