30 lat na silniku spalinowym

16 czerwca 2011
Politechnika Radomska przez dwa dni gości i prezentuje rozwiązania, jakie możemy spotkać pod przednią maską samochodów. Odbywający się na uczelni Międzynarodowy Kongres Polskiego Towarzystwa Silników Spalinowych to okazja do wymiany doświadczeń, współpracy i poszerzenia wiedzy o jednostkach napędowych.

Maszyny na kołach i ich serce pod maską
Kongresowi towarzyszy wystawa. Na parkingu obok wydziału ekonomicznego uczelni zobaczymy wiele samochodów różnych producentów. Między innymi fiata z motorem, który zdobył tytuł „Silnika Roku 2011” przyznawanego od lat przez międzynarodowe jury dziennikarzy motoryzacyjnych. Silnik ten produkowany jest w polskich zakładach włoskiego koncernu. - Jeszcze przez minimum 30 lat podstawową jednostką napędową samochodów będą silniki spalinowe. Nie elektryczne, czy wodorowe, ale właśnie znane od lat, sprawdzone, udoskonalane i nadzorowane przez elektronikę motory na paliwa obecnie sprzedawane na stacjach. Alternatywą może być gaz ziemny, popularny we Włoszech. To doskonałe paliwo dla silników – uważa dr hab. inż. Antoni Świątek, specjalista od silników spalinowych, założyciel Polskiego Towarzystwa Naukowego Silników Spalinowych.

Jak w szpitalu, by serce naprawić, trzeba aparaturyMiędzynarodowy kongres odbywa się co dwa lata. Gospodarzem IV edycji jest Politechnika Radomska. - Dla nas to wyróżnienie, to okazja do wymiany doświadczeń, nawiązanie nowych kontaktów a dla studentów politechnik możliwość zdobycia cennych informacji, które mogą w przyszłości procentować – cieszy się prof. Józef Nita, wiceprzewodniczący komitetu organizacyjnego. - Zapraszam radomian do zapoznania się z osiągnięciami przemysłu silnikowego i samochodowego oraz sprzętu badawczego związanego z tą branżą – zachęca.

Podczas licznych spotkań podczas kongresu omówione zostaną systemy wtrysku paliwa, procesy i sterowanie spalaniem w silnikach. Omówione będą również paliwa i alternatywne źródła napędów, osprzęt silników a także światowe tendencje w technologii i produkcji jednostek spalinowych. Kongres kończy się jutro w godzinach popołudniowych.

Więcej informacji na tej stronie internetowej .

(raa)

Komentarz
Jako "motoortodoks" nie mogłem przegapić takiej imprezy! Fakt, tęgie głowy będą debatować by to co pracuje pod przednią maską pracowało lepiej. Tymczasem to lepiej, moim zdaniem, nie jest takie jasne i przejrzyste jak lata temu. Wtedy z awarią silnika jechaliśmy do „złotej rączki”, np. pana Miecia. Pan Miecio prowadził swój warsztat, opukał, osłuchał i brał się do roboty. Z uśmiechem z warsztatu wyjeżdżaliśmy. A teraz?! Teraz na placu radomskiej uczelni widzę ubranych w krawat specjalistów od sprzedaży. Żaden motor nie pracował, ale mogłem w jednym miejscu spotkać konstrukcje japońskie, włoskie, francuskie czy niemieckie i każdy z przedstawawicieli tych firm powie, że jego silnik jest świetny. Świetny czyli taki, który posiada więcej bitów i bajtów od oktanów w baku. Świetny to znaczy, że gdy nawali, to musisz jechać do speca z doktoratem z informatyki i profesurą ze zmiennych faz rozrządu. Taki profesor nazywa się ASO, czyli autoryzowana stacja obsługi, gdzie mają tak zwany interfejs miast zwykłej „trzynastki”, by silnik zdiagnozować. Przygoda kończy się w kasie, gdzie zaczynasz tęsknić za panem Mieciem i jego uchem oraz rączką.

A mimo to, kongres to fajna sprawa, bo można sobie porozmawiać o przyszłości. Czy wiecie, że Michelin pracuje nad silnikiem, który będzie w kołach samochodu? Czy wiecie, że za wielką wodą, czyli w Stanach, na pewnej uczelni pracują nad czymś co się nazywa Wave Disc Engine i jest zasilane normalnym paliwem? Bez wchodzenia w szczegóły „to coś” ma dwa razy większą sprawność od obecnych silników, pali tyle co kot napłakał, a żeby było ciekawiej - niepotrzebna jest skrzynia biegów czy wał korbowy by samochód jechał. Słusznie zauważył prof. Jan Czerwiński, który przybył do Radomia ze Szwajcarii, że „pomysłów jest wiele, ale sprawdzone rozwiązania pracują najlepiej”. Trochę mi żal dawnych czasów, gdzie "merola" kupowaliśmy, bo jego silnik pracował, i pracował, i jeszcze raz pracował. Pan Miecio dziś też może pracować pod warunkiem, że zainwestuje w oprogramowanie i interfejs a dopiero potem klucze do kręcenia śrubek. A mimo to cieszą i radują mnie nowoczesne jednostki, bo testując samochód nie muszę patrzeć pod przednią maskę – nic tam nie zobaczę prócz wyprofilowanego plastiku z ikonografią gdzie się leje olej. Ale jeśli miałbym wybrać coś na podróż dookoła świata to sięgnąłbym po coś starego, co sam bym dał radę na pustyni naprawić. Niestety takie coś jest jak igła w stogu siana, więc potrzeba tęgiej głowy, by ogarnąć nowoczesne jednostki. Spotkacie takie głowy na kongresie, idźcie i porozmawiajcie. Tylko profesora Nity o molo w Radomiu nie pytajcie. Nie wypada.

Bartek Olszewski

Reklama