Skazani za próbę zabicia psa Bruno

3 października 2012
Na sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na 4 lata sąd skazał dwóch oprawców amstafa. Mężczyźni mają też zapłacić nawiązkę i  nie mogą posiadać zwierząt. – Być może wyrok będzie zaskarżony – słyszymy od oskarżyciela posiłkowego.

 

Wyrok: pół roku w zawieszeniu na 4 lataZadaniem sądu, całość materiału zebranego w sprawie pozwala na bezsporne ustalenie jak doszło do próby zabicia zwierzęcia. - Pomimo podejmowanych przez Wacława W i Sylwestra G. prób przerzucania się nawzajem odpowiedzialnością za spowodowanie obrażeń psa Bruno, intencja działania oskarżonych nie pozostawia żadnych wątpliwości – mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Joanna Debala-Strzelak. - Zamierzali oni uśmiercić psa za pomocą siekiery. Wykopali dół przed egzekucją. W ocenie sądu bez znaczenia jest, który przytrzymywał, a który katował psa, bo oskarżeni działali wspólnie. Oskarżeni są dorosłymi osobami z pewnym bagażem życiowym. Nie można nie zauważyć, że żaden nie zawahał się, czy podejmują słuszną decyzję, czy nie ma innych rozwiązań? Przeciwnie, wszystko zostało od początku do końca zaplanowane – podkreślała sędzia. I dodała: - Gdyby pies nie wyrwał się oprawcom, straciłby życie. Niewykluczone, że nikt by się o tym nie dowiedział. Występek oskarżonych zasługuje na wyraźne potępienie. Znęcali się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem.

Sąd ustalił, że chwili zdarzenia oskarżeni mieli ograniczoną w stopniu znacznym zdolność rozpoznania znaczenia czynu. Wymierzył im po 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata. Orzekł też zakaz posiadania zwierząt na okres 8 lat, 1000-złotową nawiązkę od każdego na rzecz Radomskiego Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami. Sąd zwolnił oskarżonych z opłaty kosztów sądowych, Skarb Państwa pokryje koszty obrońców (723 zł).

Oskarżyciel posiłkowy nie chciał się odnosić do surowości wyroku. - Byłoby też nie dobrze, gdyby sprawcy byli postrzegani przez część społeczeństwa jako ofiary – powiedział Włodzimierz Suszyński z Radomskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Jego zdaniem, sąd dowiódł że była to próba zabicia psa. - Pies był leczony. Leczyły go i pomagały mu organizacje finansowane z datków społeczeństwa. Wydano na to ponad 7 tys zł. Ma się to nijak do orzeczonych nawiązek, być może wyrok będzie zaskarżony – zapowiedział W. Suszyński.

(raa)