POHiD: – To nie ograniczenie, to zakaz handlu w niedziele

11 lutego 2014
- Nieprawda, nieprawda, nieprawda – zaprzecza zarzutom radomskich kupców Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji ustami swego przedstawiciela. Chodzi oczywiście o pracę handlu w niedzielę.


 

Andrzej Faliński: - Przestrzegamy przed negatywnymi skutkamiPOHiD, skupiająca zarówno wielkie sieci handlowe, jak i rodzime (m.in. ABB, Piotr i Paweł, Polomarket), to jeden największych oponentów radomskich handlowców zabiegających o to, by w Radomiu placówki handlowe w niedziele były czynne dopiero po godz. 12.

 

- Proponowane ograniczenie czasu pracy w handlu detalicznym w niedzielę do godz. 12 jest wybiegiem formalnym mającym na celu całkowity zakaz handlu w niedzielę. Otwarcie sklepu wielkopowierzchniowego od godziny 8 lub 9 na trzy lub cztery godziny, jest nieuzasadnione ekonomicznie – po prostu się nie opłaca. Dlatego ograniczenie czasu pracy do godz. 12 jest de facto zakazem – uważa POHiD.

 

Dyrektor w POHiD Andrzej Faliński podczas dzisiejszej konferencji prasowej zbijał kolejno argumenty przedstawiane przez radomskich kuców optujących za ograniczeniami. – To populizm, odwoływanie się do emocji. Zagraniczne sieci to lewie 28 proc. rynku sieciowego, a sklepy wielkopowierzchniowe – 50 proc, w zintegrowany sposób współpracuje około 60 tys. podmiotów – wylicza Faliński. Dlatego POHiD dementuje powielane - jej zdaniem - kłamstwa.

 

– Nieprawda, że podlegamy specjalnym zwolnieniom podatkowym. Było to możliwe tylko przez kilka miesięcy 93 r. Teraz, jeśli są jakieś ulgi, to w podatkach lokalnych. Nieprawda, że nie płacimy podatków – płacimy wszystkie: PIT, CIT, VAT. Nieprawda, że nie podlegamy kontrolom inspekcji. Nieprawda, że płacimy pracownikom najmniej. Może nie są to wysokie wynagrodzenia, ale nie najniższe – wymienia Faliński. Twierdzi, że w placówkach zrzeszonych w kierowanej przez niego organizacji, owszem, sprzedawane są produkty niższej jakości, ale stanowią one zaledwie 13 proc. zakupów. – Mamy pełną gamę produktów. Wybór należy do klienta – mówi dyr. Faliński. Przyznaje, że zdarzają się konflikty z pracownikami, ale w sieciowych sklepach - jako w jedynych - działają też związki zawodowe.

 

Zdaniem POHiD otwieranie sklepów na kilka godzin w niedziele, to rodzaj dyskryminacji. – Dlaczego małe sklepy prowadzone rodzinnie, sklepy tuż przy ulicy będą mogły być otwarte, a te w galeriach handlowych nie?  - pyta Faliński.

 

Organizacja przestrzega przed skutkami wprowadzenia ograniczeń. – Nastąpi spadek obrotów od 4 do 10 proc., a w centrach handlowych, które zarabiają głównie w niedziele aż do 25 proc. – Ostrzegamy przed drwalskimi metodami – zaznacza Andrzej Faliński. I podaje kolejne wyliczenia: pracę straci około tysiąca osób, nie tylko samych sprzedawców, ale także dostawców, ochroniarzy, ludzi z promocji. – Oni na pewno nie znajdą – jak twierdzą radomscy kupcy – pracy w gastronomii, czy rozrywce – przekonuje dyrektor z POHiD.

 

Inne, negatywne konsekwencje to: wyższe ceny, brak możliwości robienia zakupów przez radomian dojeżdżających do pracy, np. do Warszawy, zaostrzenie konkurencji, a co za tym idzie – eliminacja mniejszych dostawców. – Nieprawda, że sklepy wielkopowierzchniowe są szczególnym zagrożeniem. Są takim samym konkurentem, jak każdy inny - uważa Faliński. I sumuje: - Takie ograniczenie Radomiowi nie pomoże, zwłaszcza w dłuższej perspektywie. Jestem o tym głęboko przekonany.

 

Bożena Dobrzyńska

 

Jakie jest stanowisko radomskich kupców?