Ulica Stańczyka będzie zabudowana. Radni za trzecim radę dali deweloperowi zgodę na lokalizację inwestycji
Do trzech razy sztuka. Radni zgodzili się wreszcie na ustalenie lokalizacji budynków przy ul Stańczyka w Sródmieściu Radomia. Inwestor korzysta z tzw. ustawy lex deweloper, która pozwala na stawianie mieszkań mimo m.in. braku miejscowego zagospodarowania przestrzennego dla danego terenu. Ale w tym przypadku deweloper natknął się na zgoła inne problemy.
Deweloper zamierza wybudować przy ulicy Stańczyka budynek mieszkalny wielorodzinny, który pierwotnie miał składać się z pięciu kondygnacji ukształtowanych w trzy segmenty połączone wspólnym garażem podziemnym. W obiekcie zaplanowano od 50 do maksymalnie 89 mieszkań, a na parterze przewidziano od jednego do pięciu lokali handlowych lub usługowych. Zabudowa ma mieć wysokość do 17 m, co oznacza od czterech do pięciu kondygnacji nadziemnych.
Projekt zakłada również budowę garażu podziemnego z minimum 82 miejsca postojowe, infrastrukturę dla rowerzystów z co najmniej 15 miejscami oraz urządzenie zieleni i małej architektury. Dojazd do garażu oraz części parterowej ma odbywać się od strony ul. Stańczyka przez zjazd.
Dlaczego trzy razy?
Projekt uchwały zezwalający na ustalenie lokalizacji inwestycji rozpatrywali dzisiaj radni po raz kolejny. Przyczyny tego stanu przypomniał Marcin Rodak, architekt pracujący przy projekcie. Zaznaczył, że pierwotnie planowano zabudować również nieruchomość przy ul. Żeromskiego 15, ale z tego zamysłu inwestor musiał się wycofać.
Przypomnijmy: konserwator zabytków nakazał wstrzymać rozbiórkę zabudowy przy ul. Żeromskiego 15, ale praktycznie było za późno, bo w tym miejscu pozostało już gruzowisko. Sprawa trafiła do prokuratury.
- Najpierw był problem z konserwatorem zabytków, który uważał, że od ulicy Żeromskiego jest Hotel Rzymski i on przedstawia taką wartość, że trzeba ją wpisać do rejestru zabytków. Gdy my ten projekt dostosowaliśmy, okazał się, że hotel nie ma żadnej wartości żadnej i on mógłby być włączony do naszej zabudowy. No ale już zostało to zmienione - mówił Rodak.
Następnie walka dotyczyła wysokości budynku. - W planie jest zapisane, że budynek powinien mieć trzy kondygnacje. Tymczasem budynki, które mają antresolę, czyli trzecią kondygnację podwyższoną o jeszcze jeden poziom, przecież też są trzy kondygnacyjne. Czyli miałyby mieć tą samą wysokość, którą zaproponowaliśmy. Poza tym, po drugiej stronie ulicy stoi budynek wysoki na 17 m, a ten dach to chyba jest na 20 kilku metrach, więc my tutaj nie mamy jakichś problemów z tą wysokością - -stwierdził architekt. Jego zdaniem, chodzi także o to, żeby przy ulicy Stańczyka pojawiły się kolejne budynki. - Bo dzisiaj jak przyjeżdżamy tą ulicą, to niestety wygląda to bardzo źle i świadczy źle o mieście - ocenił mówca.
Sześć leksów
Projekt uchwały nie wzbudził tym razem większego zainteresowania radnych: nie było pytań, a dyskusja była raczej niemrawa.
Nie tylko do samej inwestycji przy ul. Stańczyka, ale także do wielu innych planów związanych z budową w ramach lex developer (na dzisiejszej sesji rozpatrywano aż sześć takich projektów uchwał, nazywanych w branży "leksami") zwrócił uwagę Piotr Szprendałowicz (KO). Podkreślał, że radni powinni dokładnie analizować wpływ takich decyzji na rozwój miasta, przestrzeń publiczną oraz warunki życia mieszkańców.
- Naszą rolą jako radnych jest i będzie świadoma analiza potrzeb mieszkaniowych oraz przeciwdziałanie drapieżnej i bezwzględnej ekspansji deweloperów zorientowanych, niektórych deweloperów zorientowanych wyłącznie na zysk, której skutki miasto i mieszkańcy ponosić będą w kolejnych latach. To ostatecznie na nas radnych, wspartych specjalistycznymi opiniami Miejskiej Pracowni Urbanistycznej czy Gminnej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej, spoczywa i spoczywać będzie obowiązek dbania o prawidłowy rozwój miasta - mówił Piotr Szprendałowicz.
W głosowaniu wzięło udział 22 radnych (na 25 uprawnionych), 11 było za przyjęciem projektu uchwały, nikt się nie sprzeciwił, a 8 osób (głównie radni PiS) wstrzymało się.
Bożena Dobrzyńska









