Kolejny kierunek z radomskiego lotniska? PPL chcą dopłacać przewoźnikowi do pasażera lecącego do Oslo
Od dawna zadawane pytanie: dokąd – poza kierunkami wakacyjnymi – będziemy latać z radomskiego lotniska – znajdzie w najbliższym czasie odpowiedź. I choć nie ma jeszcze ani oficjalnej informacji o uruchomieniu tego kierunku, ani możliwości rezerwacji połączeń – domyślamy się, że będzie to Oslo.
Jak poinformowano na profilu Lotnisko RDO Radom i w portalu Rynek Lotniczy, PPL szukają przewoźnika, który będzie realizował połączenia właśnie do Norwegii. Z dokumentacji przetargowej właściciela lotniska na Sadkowie wynika, że w ciągu 12 miesięcy na trasie mogłoby polecieć maksymalnie 21,5 tys. osób. PPL nie wskazał, na które lotnisko w rejonie Oslo mają latać samoloty.
PPL ogłosiły przetarg na „realizację usług marketingowych zmierzających do promocji i stymulacji pasażerskiego ruchu lotniczego na trasie Lotnisko Warszawa-Radom – Oslo”. Postępowanie dotyczy sezonu zimowego 2026/2027, a umowa ma obowiązywać przez 12 miesięcy od dnia jej podpisania lub do wyczerpania maksymalnej wartości umowy.
Jak zaznacza portal Rynek Lotniczy, kluczowym elementem zamówienia jest mechanizm wynagrodzenia uzależnionego od liczby pasażerów faktycznie odlatujących z Radomia. W dokumentacji wskazano, że prognozowana liczba pasażerów na kierunku Oslo wynosi maksymalnie 21 tys. 500. Taka liczba znalazła się również w formularzu ofertowym, w którym przewidziano rozliczenie dopłaty za pasażera.
Oslo, ale które lotnisko?
W dokumentacji przetargowej nie ma wskazania konkretnego lotniska, na które miałyby być kierowane samoloty z Radomia. "Ma to znaczenie, ponieważ w przypadku stolicy Norwegii w grę wchodzą dwa główne lotniska wykorzystywane przez przewoźników niskokosztowych" - wyjaśnia Rynek Lotniczy i wskazuje, że jeśli połączenie z Radomia realizowałby Wizz Air, naturalnym portem docelowym byłoby Gardermoen. W przypadku Ryanaira połączenie mogłoby natomiast zostać skierowane na lotnisko Torp. Ostateczny wybór lotniska zależałby więc od przewoźnika, który zdecyduje się wejść w połączenie objęte mechanizmem dopłat.
Dokumentacja przetargowa nie przesądza, że będzie to konkretnie Wizz Air lub Ryanair. - Zamawiający wymaga od wykonawcy m.in. posiadania certyfikatu przewoźnika lotniczego (AOC) oraz licencji na przewóz lotniczy zgodnej z unijnymi przepisami, więc do przetargu mogą stanąć PLL LOT czy Norwegian - precyzuje lotniczy portal.
Dopłata za pasażera
Jak podkreśla branżowy portal, wynagrodzenie wykonawcy połączenia będzie zależne od liczby pasażerów, którzy faktycznie wylecą z Radomia. a nie za samo oferowanie miejsc czy uruchomienie połączenia. W projektowanych postanowieniach umowy zapisano, że wynagrodzenie będzie stanowiło iloczyn liczby pasażerów odlatujących z Radomia oraz ustalonej w umowie stawki netto za pasażera. Umowa może zostać zakończona po 12 miesiącach albo wcześniej, jeżeli zostanie wyczerpana jej maksymalna wartość.
Przewoźnik otrzymałby również możliwość anulowania połączenia, jeśli na 30 dni przed pierwszym rejsem łączne obłożenie dostępnych miejsc na kierunku Oslo będzie niższe niż 50 proc. Dokument przewiduje ponadto możliwość anulowania poszczególnych rejsów po uprzednim powiadomieniu zamawiającego.
Liczy się tylko cena
Nieco kontrowersyjny może wydawać się sposób wyboru wykonawcy połączenia, ponieważ PPL przewidziały tylko... jedno kryterium oceny ofert: cenę brutto, której przypisano 100 proc. wagi. "Oznacza to, że w postępowaniu nie przewidziano punktów za częstotliwość rejsów, typ samolotu, liczbę oferowanych miejsc czy konkretne lotnisko docelowe w Norwegii" - czytamy w wyjaśnieniu Rynku Lotniczego.
Przewidziano przeprowadzenie aukcji elektronicznej. Jej przedmiotem będzie cena, a minimalna kwota, o jaką uczestnik licytacji musi podbić dotychczasową najwyższą cenę ustalono na 5 tys. zł.
Jak wynika z dokumentacji przetargowej, "celem zamówienia jest zwiększenie rozpoznawalności połączenia Radom – Oslo, wsparcie sprzedaży miejsc i poprawa obłożenia rejsów, a także zwiększenie liczby pasażerów korzystających z radomskiego lotniska. Zakładane jest prowadzenie kampanii zarówno na rynku polskim, jak i – jeśli będzie to uzasadnione – norweskim".
Bożena Dobrzyńska





