Politycy PiS grożą sądem

4 listopada 2010
Sądem grozi przewodniczący Rady Miejskiej Dariusz Wójcik (PiS) szefowi rady nadzorczej Ustronia Andrzejowi Łuczyckiemu. Chodzi o wypowiedzi podczas wczorajszej konferencji prasowej. Pretensje ma również poseł Krzysztof Sońta (PiS).


 

Sońta (z lewej) i Wójcik. Razem, ale osobno Były senator Platformy wzywał polityków PiS: posłów Marka Suskiego, Krzysztofa Sońtę i Dariusza Wójcika, by „patrząc mieszkańcom Ustronia prosto w oczy powiedzieli jak wygląda ich recepta na walkę z korupcją”. O nieprawidłowościach ujawnionych w spółdzielni za czasów poprzedniego zarządu pisaliśmy tutaj.

Na reakcję przedstawicieli PiS nie czekaliśmy długo. Co prawda nie do mieszkańców, ale do dziennikarzy, prosto w oczy, w tej samej sali co wczorajsza konferencja, wywołani przez Łuczyckiego odnosili się do zarzutów. - Nie miałem wpływu na wybór któregokolwiek zarządu SM Ustronie. Nie ponoszę odpowiedzialności i nie wierzę w nieprawidłowości poprzedniego zarządu. To pan Łuczycki jako członek rady nadzorczej jest odpowiedzialny za wybór zarządów spółdzielni, to on głosował nad wyborem ludzi tu pracujących – przekonywał Wójcik.

Zdaniem przewodniczącego rady, wypowiedzi byłego senatora a obecnie kandydata do sejmiku województwa mazowieckiego mają na celu zdyskredytowanie kontrkandydata w oczach mieszkańców Ustronia. - Pan Łuczycki nie ma pomysłu na swoją kampanię wyborczą, chce zabłysnąć. Otrzymał czerwoną kartkę od wyborców w wyborach na senatora i teraz w sposób brutalny próbuje wedrzeć się do polityki. Hasło wyborcze pana Łuczyckiego „Z dala od polityki” jest co najmniej śmieszne. Jest on członkiem PO i niech powie dlaczego się tego wstydzi? –pyta Wójcik.

Wójcik powołał się na środowiska zbliżone do PO. – Wiem od nich, że Łuczycki liczy, że wytoczę mu proces w trybie wyborczym. Taki mnie nie interesuje. Przeprosiny Łuczyckiego też mnie nie interesują – dodaje. Zapowiada jednak, że wystąpi do sądu na drodze cywilno-karnej przeciwko Łuczyckiemu o pomówienie. - Osoby, które bezpodstawnie pomawiają innych, powinny być eliminowane z życia politycznego naszego miasta. Gdy sąd ukarze pana Łuczyckiego to nie będzie mógł zajmować ważnych stanowisk, zasiadać we władzach, być radnym - wyjaśnia Dariusz Wójcik.

Czy na Ustroniu nie ma większych problemów?Przewodniczący wysyła także list do Julii Pitery. – Pan Łuczycki dziwnym zbiegiem okoliczności będąc pracownikiem Inspektoratu Transportu Drogowego  reklamuje siebie oraz instytucję, w której pracuje a jest kandydatem do sejmiku. Proszę panią minister o sprawdzenie i czy nie narusza w ten sposób prawa - mówi przewodniczący.

Dariusz Wójcik apeluje również do Andrzeja Łuczyckiego, by razem zastanowili się jak obniżyć mieszkańcom Ustronia czynsz i jak rozwiązać problem wysokich opłat za centralne ogrzewanie

Krzysztof Sońta również czuje się pomówiony przez Łuczyckiego. - Nazywa mnie przywódcą, nie wiem czego? - zastanawia się poseł.- Jedyne co mi się skojarzyło z tym słowem to, że pan Łuczycki mógł to wymyślić przy wódce. Prawdziwa rzeczywistość jest zgoła odmienna - twierdzi.

Poseł zaznaczył, że nie jest członkiem spółdzielni i krytykował wszystkie jej władze. - Poprzednią także, choćby za to, że nie zdjęła azbestu z pięciu bloków, przy których mieszkam. Oczekuję od Łuczyckiego, który od lat rządzi w spółdzielni i się uwłaszczył na jej majątku, wyjaśnienia i upublicznienia za jaką kwotę nabywał nieruchomości spółdzielni, i w jakim trybie - wylicza parlamentarzysta.

Krzysztof Sońta nie pozwie jednak  byłego senatora. Żalił się, że za ciepło musi dopłacić ponad 1450 zł. - To są realne problemy spółdzielni, a nie to co wczoraj mówił pan Łuczycki  uważa poseł PiS.

Obecni na sali przedstawiciele władz spółdzielni Ustronie udostępnili zwaśnionym politycznym stronom salę konferencyjną jednocześnie... dystansując się od polityki.

Bartek Olszewski

Reklama