Politycy PiS grożą sądem
Były senator Platformy wzywał polityków PiS: posłów Marka Suskiego, Krzysztofa Sońtę i Dariusza Wójcika, by „patrząc mieszkańcom Ustronia prosto w oczy powiedzieli jak wygląda ich recepta na walkę z korupcją”. O nieprawidłowościach ujawnionych w spółdzielni za czasów poprzedniego zarządu pisaliśmy tutaj.
Na reakcję przedstawicieli PiS nie czekaliśmy długo. Co prawda nie do mieszkańców, ale do dziennikarzy, prosto w oczy, w tej samej sali co wczorajsza konferencja, wywołani przez Łuczyckiego odnosili się do zarzutów. - Nie miałem wpływu na wybór któregokolwiek zarządu SM Ustronie. Nie ponoszę odpowiedzialności i nie wierzę w nieprawidłowości poprzedniego zarządu. To pan Łuczycki jako członek rady nadzorczej jest odpowiedzialny za wybór zarządów spółdzielni, to on głosował nad wyborem ludzi tu pracujących – przekonywał Wójcik.
Zdaniem przewodniczącego rady, wypowiedzi byłego senatora a obecnie kandydata do sejmiku województwa mazowieckiego mają na celu zdyskredytowanie kontrkandydata w oczach mieszkańców Ustronia. - Pan Łuczycki nie ma pomysłu na swoją kampanię wyborczą, chce zabłysnąć. Otrzymał czerwoną kartkę od wyborców w wyborach na senatora i teraz w sposób brutalny próbuje wedrzeć się do polityki. Hasło wyborcze pana Łuczyckiego „Z dala od polityki” jest co najmniej śmieszne. Jest on członkiem PO i niech powie dlaczego się tego wstydzi? –pyta Wójcik.
Wójcik powołał się na środowiska zbliżone do PO. – Wiem od nich, że Łuczycki liczy, że wytoczę mu proces w trybie wyborczym. Taki mnie nie interesuje. Przeprosiny Łuczyckiego też mnie nie interesują – dodaje. Zapowiada jednak, że wystąpi do sądu na drodze cywilno-karnej przeciwko Łuczyckiemu o pomówienie. - Osoby, które bezpodstawnie pomawiają innych, powinny być eliminowane z życia politycznego naszego miasta. Gdy sąd ukarze pana Łuczyckiego to nie będzie mógł zajmować ważnych stanowisk, zasiadać we władzach, być radnym - wyjaśnia Dariusz Wójcik.
Przewodniczący wysyła także list do Julii Pitery. – Pan Łuczycki dziwnym zbiegiem okoliczności będąc pracownikiem Inspektoratu Transportu Drogowego reklamuje siebie oraz instytucję, w której pracuje a jest kandydatem do sejmiku. Proszę panią minister o sprawdzenie i czy nie narusza w ten sposób prawa - mówi przewodniczący.
Dariusz Wójcik apeluje również do Andrzeja Łuczyckiego, by razem zastanowili się jak obniżyć mieszkańcom Ustronia czynsz i jak rozwiązać problem wysokich opłat za centralne ogrzewanie
Krzysztof Sońta również czuje się pomówiony przez Łuczyckiego. - Nazywa mnie przywódcą, nie wiem czego? - zastanawia się poseł.- Jedyne co mi się skojarzyło z tym słowem to, że pan Łuczycki mógł to wymyślić przy wódce. Prawdziwa rzeczywistość jest zgoła odmienna - twierdzi.
Poseł zaznaczył, że nie jest członkiem spółdzielni i krytykował wszystkie jej władze. - Poprzednią także, choćby za to, że nie zdjęła azbestu z pięciu bloków, przy których mieszkam. Oczekuję od Łuczyckiego, który od lat rządzi w spółdzielni i się uwłaszczył na jej majątku, wyjaśnienia i upublicznienia za jaką kwotę nabywał nieruchomości spółdzielni, i w jakim trybie - wylicza parlamentarzysta.
Krzysztof Sońta nie pozwie jednak byłego senatora. Żalił się, że za ciepło musi dopłacić ponad 1450 zł. - To są realne problemy spółdzielni, a nie to co wczoraj mówił pan Łuczycki uważa poseł PiS.
Obecni na sali przedstawiciele władz spółdzielni Ustronie udostępnili zwaśnionym politycznym stronom salę konferencyjną jednocześnie... dystansując się od polityki.
Bartek Olszewski




