Uratowali życie niedoszłym samobójcom
W ciągu jednego dnia oficer dyżurny radomskiej komendy otrzymał dwa telefony od osób, które informowały go, że ktoś chce popełnić samobójstwo. Pierwszy sygnał pochodził od jednej z mieszkanek Wierzbicy, którą zaniepokoił SMS od męża. - Jak mówiła kobieta, najprawdopodobniej chce on popełnić samobójstwo. Mężczyzna miał wyjechać tirem do Warszawy po towar i wracać do Radomia. Nie załadował samochodu i nie widomo, gdzie jest - opowiada Rafał Jeżak z radomskiej policji.
Oficer przekazał komunikat wszystkim patrolom w mieście. Policjanci odnaleźli ciężarówkę na parkingu przy ul. Maratońskiej. Udało im się dostać do kabiny, gdzie znaleźli nieprzytomnego 32-latka. Mężczyzna został zabrany do szpitala przez pogotowie.
Drugie zdarzenie miało miejsce przy ul. Łokietka. Przechodząca obok mostku kobieta odcięła wiszącego na nim mężczyznę. - Ten jednak uciekł i rzucił się w nurt przepływającej obok rzeki, gdzie usiłował się utopić. Na szczęście w okolicy byli policjanci, wyciągnęli mężczyznę z wody. 55-latek również został przewieziony do szpitala - mówi Rafał Jeżak
(raa)




