Felieton. Brat bliźniak

18 stycznia 2011
Nie poznaję prezydenta Andrzeja Kosztowniaka. To nie ten sam człowiek co przed wyborami! Nie wierzę, że zaliczone wybory tak zmieniają człowieka, więc Andrzej Kosztowniak musi mieć brata bliźniaka i on teraz rządzi! No bo kto inny tolerowałby wygłaszane przez zastępcę prezydenta filozofie?


Który to? Kosztowniak bis toleruje i co więcej, zsiada w ławie z człowiekiem, którego ostatnio nie umiem zrozumieć. Za cholerę nie mogę! Pan Ryszard Fałek wymyślił reformę oświaty, jak dał do zrozumienia wczoraj podczas sesji, przed wyborami, ale powiedział o niej dopiero teraz. Jest to pewna droga, nawet logiczna, jednake czy mądra? Dla pana Fałka tak, dla pracodawcy pana Fałka również. Więcej: pracodawca pana Fałka toleruje i nie wyciąga konsekwencji po zachowaniu swego urzędnika w liceum im. Słowackiego. A wiceprezydent zwrócił się do licealistki w te słowa „chyba zasługuję na klapsa w pupę”; dostał szybką ripostę, „że przydałoby się”, z czym się zgadzam, ale taki tekst, przy takiej okazji, nauczyciel mówi uczniom? Może pan Fałek miał na myśli „chemię” (nie daj Boże), może żartował, może zaiste domagał się biczowanka? Nawet nie dzwoniłem do znawcy tematu Włodzimierza Wolskiego z prośbą o komentarz.

Nie wyobrażam sobie dyrektora szkoły, który zatrudniłby takiego człowieka. Nie wyobrażam sobie jakiegokolwiek pracodawcy, który dałby etat chcącemu klepania po tyłku... Ale pan prezydent zatrudnia takiego człowieka. Och, przepraszam, to nie pan prezydent, to jego brat bliźniak, o którym nic nam nie było wcześniej wiadomo. Być może brat bliźniak rozumie potrzeby pana Fałka. Bóg jeden raczy wiedzieć co się w tym urzędzie dzieje, przecież nie mamy podglądu jak w Wielkim Bracie. Z jednej strony szkoda, bo byśmy wiedzieli do jakich to gorszących scen doszło wczoraj podczas spotkania bliźniaka z radnymi. Wszyscy wyszli przed czasem. Panowie powkładali sobie w życiorysy epitety. Widać tak było, bo gdy zobaczyłem Bohdana Karasia (SLD) wychodzącego od brata bliźniaka odniosłem wrażenie, że radny dostał widłami w różne części ciała. Tak wyglądał. Nieśli go panowie z Platformy, których od kija do bejzbola dzieliła cienka czerwona linia. Skomentował to przewodniczący rady słowami „wzięli zabawki i wyszli”. Wyszedł też pan Fałek, którego wypowiedź zgłosić należy do konkursu „złotych ust” radiowej Trójki (o czym pisaliśmy tu).

To wszystko przez samochód pana Fałka. Jeździ alfą romeo, a każdy zakochany w motoryzacji wzdycha na widok pasji jaką reprezentuje sobą ta konstrukcja. Z pasją też potrafi wkurzyć. Alfy psują się w najmniej spodziewanym momencie, szczególnie te starsze roczniki. Takim jeździ pan Fałek. Panie prezydencie, współczuję panu tego stresu. Zmień pan samochód na najnowszy model, te już się tak nie psują. Nawet jeśli pana samochód jest białym krukiem wśród alf, to i tak żyć w stresie oraz pasji... nie zazdroszczę. Lecz na nowe auto trzeba zarobić. Zarabia w urzędzie prezydent, któremu po wyborach radni PiS dali podwyżkę (jeszcze przed informacją o oświatowych pomysłach). Nasz "stary" prezydent tej podwyżki by nie przyjął – o nie – to był inny człowiek. Poznałem go – spokój dla niego liczył się bardzo. Dla brata bliźniaka liczy się bardziej „racjonalizacja”,  na różne sposoby szkołom tłumaczona. Racjonalnie to ja rozumiem, że radny Pszczoła miał rację mówiąc, że oszczędności gminy są śmieszne i niewarte całej zadymy, którą funduje sobie PiS. Patrzę również w przyszłość. Wystarczy zadzwonić do Ministerstwa Edukacji i pogadać jak mają wyglądać szkoły za kilka lat. Być może dowiecie się, że klasy mają być małe (w sensie liczby licealistów), czyli takie o jakich zawsze marzyliśmy dla naszych dzieci. I bez nauczyciela, który mówi o klepaniu po tyłku.

Odwiedźmy jeszcze szkoły rolnicze na Wośnikach. Mają być wygaszone, czyli zakopane pod ziemię. Moim zdaniem to właśnie ziemia ma tam swoją wartość. Prędzej cały dzień będę parzyć kawę bratu bliźniakowi niż na tej ziemi zrobi dobry interes. Przez interes rozumiem sprzedaż budynków szkoły i ziemi po atrakcyjnych cenach dla naszej gminy. Obawiam się, że ceny nie będą atrakcyjne ponieważ kilka kilometrów dalej zostanie wybudowana zachodnia obwodnica, a ceny parceli przy obecnej "siódemce" spadną. Więc jaki to deal dla miasta? Ale... władza nie raz miała swoją filozofię i wizję, którą można nazwać "filozofią widzenia lepiej".

Wróćmy jednak do brata bliźniaka. Bracie, nie oszukasz mnie. Nawet dzieci i licealiści wiedzą, że tu o kasę chodzi, o czym zresztą mówią. Każde inne tłumaczenie twojego pracownika/wysłannika traktują śmiechem. Nie takie numery z nami panie bliźniak. Nie wmówisz nam, że czarne jest białe czy odwrotnie, choćbyś nawet najracjonalniejszych argumentów używał. Zatem wracaj uśmiechnięty, spokojny, sympatyczny, prawdziwy Andrzejku Kosztowniaku (imię cytowane za pewnym medium). Byłeś o niebo lepszy od bliźniaka. Nie czekaj dziesięć miesięcy na planowane przez opozycję referendum o odwołanie... Ciebie. Wracaj i zagłaskaj nas świetlaną przyszłością dla Radomia. Chcę znowu usłyszeć z ust opozycji, że kłamiesz a z Twoich ust, że mówisz prawdę i jest dobrze. Będziecie zajęci sobą, a młodzi ludzie spokojnie pójdą się uczyć. W dodatku pani poseł Marzena Wróbel zajmie się robieniem porządków w Sejmie, a nie w
Twoim ugrupowaniu – tu w Radomiu.

Bartek Olszewski
, który ten tekst pisał pod presją, z obawy o dobro licealistów, którym w oczy jutro znowu spojrzy pod urzędem pan Fałek 

Reklama