Tak walczą o swoje szkoły

19 stycznia 2011

"My się nie poddamy, bo honor mamy", "Zawsze wierni i oddani, w XI LO zakochani", "Nie oddamy AGRO" - transparenty z takimi m.in. hasłami nieśli licealiści w marszu protestacyjnym przeciwko zmianom w radomskiej oświacie. Do manifestujących nikt z magistratu nie wyszedł.




W proteście wzięło udział ok. 500 osób Około 500 osób przeszło spod IX LO im. Słowackiego pod Urząd Miejski. Tu uczniowie chcąc rozmawiać z władzami miasta krzyczeli „wyjdźcie do nas”. Ale nikt do nich nie wyszedł. Dlatego zdecydowali: „idziemy do prezydenta Andrzeja Kosztowniaka i wiceprezydenta Fałka”.

Kilka osób w towarzystwie dziennikarzy wchodzi do gabinetu autora przekształceń w radomskiej oświacie. Sekretarka informuje: prezydenta Fałka nie ma.

To samo uczniowie słyszą w sekretariacie Andrzeja Kosztowniaka, ale tam na delegację młodzieży czeka sekretarz miasta Rafał Czajkowski. Uczniowie wręczają mu list otwarty z prośbą o wycofanie reformy Ryszarda Fałka. Młodziez jeszcze raz powtarza znane już argumenty. Piszą też m.in. "Istnieją rodziny, w których liczy się każdy grosz, a teraz kiedy szkoła zostanie przeniesiona w inne, odleglejsze miejsce naraża Pan rodziny spoza miasta na dodatkowe koszty (…) „Edukacja nie ma stwarzać zysku i nigdy nie była rentowna. To, że Radom jest zadłużony nie jest winą kilku kilku ogrzewanych sal. (…) Radomska szkoła zamiast iść w ślad za europejskimi standardami, cofa się do czasów przepełnionych sal i korytarzy, w których uczeń czuje się stłamszony i anonimowy”.

Przyszli tez ucznioie ze szkoły na Wośnikach Uczniowie są rozgoryczeni. - Informowaliśmy, że będzie marsz, mówiło się o tym od tygodnia. Tymczasem nikt z nami nie rozmawia. To lekceważenie. Jesteśmy zbulwersowani postawą władzy względem nas uczniów, obywateli i wyborców. Zawiadomienie o manifestacji składaliśmy do prezydenta Kosztowniaka, mamy jego pieczątkę, musiał o marszu wiedzieć. O szkołę nadal będziemy walczyć – zapewnia Przemysław Lis z IX LO.

- To drwina z ich strony, dobrze wiedzieli, że tu będziemy. Uczniowie myślą o okupacji szkoły, są zdesperowani – mówi wzburzona Anna Kicior, mama licealistki ze „Słowackiego” .

Delegację przyjął sekretarz miasta Około godziny 14 młodzież rozchodzi się. W tym czasie wiceprezydent Fałek wchodzi do swojego gabinetu. - Byłem w radiu, udzielałem wywiadu - wyjaśnia nam. Tłumaczy, że organizatorzy protestu wysyłali informację o marszu do szefa magistratu, którego reprezentował sekretarz. - Ja dzisiaj miałem już swój porządek dnia, bo nikt się ze mną nie umawiał. Za chwilę mam w domu księdza po kolędzie. Gdybym się umówił i nie byłoby mnie, to byłoby to nieeleganckie - twierdzi wiceprezydent.

Zapewnia, że ostatnie wydarzenia nie wpłynęły na zmianę jego stanowiska. - Oba licea będą przeniesione. Miasto zyska na tym 30 mln zł – dodaje Ryszard Fałek.

(raa)

Reklama