Sezon na grypę w pełni

21 stycznia 2011
Sezon grypowy w pełni. - Jeśli ktoś się do tej pory nie zaszczepił, a jest zdrowy, może to jeszcze zrobić - radzą specjaliści z radomskiego sanepidu. Ale w laboratorium PSSE szczepionka właśnie się skończyła. Można próbować gdzie indziej.


W przychodni akurat spokojny dzień Stacja odnotowała w Radomiu w tym sezonie 3471 zachorowań na grypę, a w powiecie radomskim - 942. To ogromny wzrost w porównaniu z rokiem ubiegłym, gdy dane te wyglądały analogicznie - 1632 i 2433. - Nie odzwierciedlają one jednak skali zjawiska, bo nie wszystkie przypadki są do nas zgłaszane. W ubiegłym roku to starosta radomski bardzo zadbał, by lekarze informowali naszą stację o wszystkich zachorowaniach - informuje dyrektor PSSE w Radomiu dr Lucyna Wiśniewska.

Dyr. Wiśniewska przypomina, że grypa to niebezpieczna choroba, a każdego roku pojawia się jej kolejna mutacja, dlatego tak ważne jest szczepienie, które stanowi zabezpieczenie przed zachorowaniem. - Grypa to nie jest zwykłe przeziębienie jej wirus jest bardzo groźny. Okres wylęgania to dwa - trzy dni. W ciągu kilkunastu godzin pojawia się wysoka gorączka, suchy kaszel, bóle głowy, mięśni i ogólne "rozbicie" organizmu - tłumaczy dr Wiśniewska. radzi, by wtedy koniecznie zostać w domu i najlepiej kurować się naparem z lipy, malin, zażyć polopirynę, czyli niesterydowe środki łagodzące dolegliwości.

- Zdrowy człowiek powinien unikać kontaktu z chorymi. Niepowikłana choroba trwa siedem dni, kaszel może utrzymywać się nawet dłużej. Powinniśmy w tym czasie zachować dużą ostrożność, bo powikłania grypy takie jak zapalenie oskrzeli, ucha, zatok, nerwów, mięśnia sercowego są bardzo groźnie - dodaje L. Wiśniewska.

(bdb)


Grypa i jej szaleństwo

Z rana (czytaj: z oporami) wybrałem się tam, gdzie się wybieram gdy coś mnie „strzyka i dopada”. Piątkowy ranek w przychodni Dekamed na Michałowie jest - o dziwo - bardzo spokojny. Żadnej kolejki, może siedem osób czeka pod gabinetami – Wydaje się, że fale grypy mamy już za sobą – tłumaczą przemiłe panie w recepcji.

A ja mam szpital w domu. Żona leży i dycha, córka to samo. Drzwi do poszczególnych izb pozamykane bo lekarz powiedział „by była dobra izolacja”. Efekt: muszę prać, sprzątać, gotować, jeszcze raz gotować, prażyć herbatki, podawać leki, chodzić po zakupy. Jednym zdaniem wykonywać wszystkie te nudne obowiązki, których nie znajdziesz w dekalogu faceta z wizytówką „maczo-gringo-corporation”. Tragedia jest większa, i polega na tym, że ja także muszę się stosować do zaleceń medyka. Ten kazał pozostałym domownikom nosić... maseczki na twarzy! O najświętsza jedyna genialna panienko - Zamykają mi usta! Mam najgłębszy PRL w chałupie! To co ja w ogóle mogę?

Znalazłem zatem sobie kąt w domku... Tak, tam gdzie stoi miotła! Odkryłem, że działa pod nią WiFi, więc by się uzdrowić (a na pewno oderwać od kaszlącej rzeczywistości i prania, i gotowania) wklepałem adres strony dla dorosłych . Na tejże stronie radomskiego sanepidu widzę rady: co zrobić, by się uchować przed straszną grypą. Co ciekawe, nie ograniczają się tylko do szczepionki. Buszuję dalej w sieci, z maseczką na buzi. Pierwszy raz się przydała: odkryłem, że inna strona dla dorosłych również jest zagrypiona i pierwsze źródło wiedzy dla kilku radomskich dziennikarzy leży pod pierzyną: Bohdan Karaś (SLD). Moja maseczka przydała się, gdy odkryłem, że spora część PiS współczuje radnemu.

Buszując tak pod miotłą i w internecie możemy odkryć różne cyfry i informacje w temacie grypy. Gazety podają, że w mieście dycha 3,5 tysięcy osób, a rok temu było ich mniej. Gdy włączysz telewizor, odkryjesz, że choroby nie wolno zaniedbać, bo będą powikłania mogące finiszować na Firleju. To akurat nie jest śmieszne, więc jeśli coś was „bierze”, to zabierajcie się natychmiast do lekarza! W ulotce sanepidu czytamy „przy wystąpieniu objawów takich jak gorączka, bóle głowy, bóle mięśniowo-stawowe, kaszel, ból gardła zostań w domu, w przypadku nasilenia objawów – zwłaszcza wystąpienia duszności - niezwłocznie skontaktuj się z lekarzem.”

Wierzcie mi, moją żonę grypa zaatakowała i rozłożyła w ciągu jednego popołudnia. Bidula ledwo żyje, ja też (gotowanie, sprzątanie itp. - rozumiecie). Sanepid radzi także by „unikać masowych zgromadzeń” oraz, by nie trzymać się w autobusach. Serio, sprawdźcie. I zdrowia życzę.


Bartek Olszewski

Reklama