Poncyljusz, PJN, radomianie i… Szprendałowicz!
Przed otwartym spotkaniem z mieszkańcami zorganizowano konferencję prasową.– Niebawem powstanie nasze radomskie biuro. Do wakacji w Radomiu wstąpi do PJN ponad 200 osób. Z czasem powstanie lista kandydatów do parlamentu w jesiennych wyborach. Kolejność na liście będzie ustalana „według zasług” - poinformował poseł Poncyljusz. Nie chciał zdradzić czy liderem listy zostanie lokalny koordynator PJN Tomasz Paprocki, mówił natomiast o pomyśle połączenia najbliższych wyborów parlamentarnych z referendum, w którym wyborcy wypowiedzieliby się o koncepcji rządu dotyczącej zmian w OFE. Poncyljusz nie potwierdził rzekomo napiętej sytuacji pomiędzy byłymi spin doktorami PiS - Adamem Bielanem, Mariuszem Kamińskim a resztą władz PJN. – Europosłowie są z nami. Adam Bielan zajmuje się naszą stroną internetową, a z Mariuszem normalnie rozmawiamy. Miejsce we władzach jest, a te powstaną po rejestracji partii co mam nadzieję nastąpi w marcu - wyjaśniał.
Podczas spotkania z mieszkańcami Radomia, sensację wzbudziła obecność Piotra Szprendałowicza, radnego Platformy Obywatelskiej. Były kandydat na prezydenta Radomia, sam zdecydował o zawieszeniu się w prawach członka Platformy i klubu radnych w Radzie Miejskiej (prokuratura w Chełmie postawiła mu zarzuty związane z nabyciem uprawnień myśliwskich) - Dostałem zaproszenie od organizatorów, to spotkanie otwarte, przyszedłem posłuchać – wyjaśniał dziennikarzom. Na sali był przez pół godziny, po czym w stylu angielskim wyszedł.
Paweł Poncyljusz tłumaczył m,in. różnice między PJN a innymi ugrupowaniami. - Chcemy być partią przełomu, pomijającą wojnę polsko-polską. My się angażujemy w sferze dobrych rozwiązań dla społeczeństwa. Wszędzie, gdzie się pokazujemy przyłączają się do PJN, niczym grzyby po deszczu, nowe osoby. Naszą kandydatką na premiera - jeśli wygramy wybory - jest Jolanta
Kluzik-Rostkowska – mówił Poncyljusz.
Młody mężczyzna z sali polemizował z posłem. – Ja już nie wierzę w świętego Mikołaja, gospodarka wolnorynkowa się nie udała! Tu, na terenie dawnych Zakładów Metalowych była kiedyś ogromna fabryka, w Wenezueli znam wiele osób zachwalających tamten system. Co PJN ma nam, młodym do zaoferowania? - pytał. - W PRL każdy miał pracę, ale tamten system nigdzie się nie sprawdził. Gdyby nie gospodarka wolnorynkowa to byśmy tu nie siedzieli. Byłem w Wenezueli i widziałem tamten standard życia, to prowadzi do dzielnic biedy: faveli – odparł spokojnie Poncyliusz. Interlokutor wyszedł z sali, która zareagowała: – Pewnie poszedł zapisać się do SLD.
Ale nie brakowało też innych, drobnych uszczypliwości. Poseł nie tylko punktował rząd Donalda Tuska z niedotrzymanych obietnic. Rozliczał także czasy premiera Kaczyńskiego oraz jego obecnych współpracowników. – Nie słyszałem, by ktoś w Grójcu przyznawał się do posła Marka Suskiego – z uśmiechem zapewniał Poncyliusz. – Teraz prezes Kaczyński boi się wygrania najbliższych wyborów i przejęcia władzy. Wcześniej nie musiał martwić się o budżet. A lokalni politycy Prawa i Sprawiedliwości dla centrali, to taka grupa spryciarzy, którzy chcą sobie coś dorobić na boku. Takimi powinni zająć się firmy... służby na trzy litery: ABC, czy CBA – bawił się słowami lider PJN, choć nie wskazał konkretnych osób. Obiecywał, że przywiezie do Radomia specjalistę PJN Wojciecha Mojzesowicza, który odpowie na wszystkie pytania dotyczące rolnictwa.
Bartek Olszewski.