Felieton. Dzień Kobiet… co dzień!

8 marca 2011
- Kobiety na traktory, motory tudzież wózki widłowe...(o ile lubią). A faceci do kuchni - taki wpis przeczytałem dziś na jednym z portali społecznościowych. Wiem, że autorka, moja dobra znajoma, głowy mi nie urwie za szerszą publikację jej zdań.


Kobiety na traktory!Takie czasy! Kobiety same wiedzą co dla nich najlepsze i chyba dobrze. Ale zaraz zaraz, w politycznym interesie musi się coś dziać, więc dzieje się także przy okazji kolejnego - moim zdaniem - najgłupszego dnia w roku. Pierwszym jest Dzień bez Samochodu, drugim Walentynki, trzecim Dzień Kobiet. O nim wybornie pamięta jeden z radomskich radnych, demon seksu Bohdan Karaś. Na swoim blogu , wszystkim Paniom, pan radny w czerwonych (dla mnie klubowych) barwach przesyła kwiecistą laurkę. Bardzo ładnie, bardzo ładnie.

Ja jestem moto-zboczkiem, więc odsyłam do mocno, moto-zboczonej, również ociekającej seksem, publikacji o
samochodzie dla kobiety w specjalnej moto sekcji naszego portalu. Nie pisałem o traktorze, bo pewnie podwójnie ktoś by mi urwał łeb: raz moja cytowana znajoma, dwa... demon seksu.

A teraz chyba ktoś naprawdę urwie mi... nie tylko głowę: Co się dzieje z władzą w naszym magistracie? Przecie to wyśmienity moment na wkomponowanie swego lica w kobiecy elektorat! Tymczasem na stronie magistratu jakoś tak... zero o Dniu Kobiet! Piszą o jadalni, o konferencji, o Kazikach, ale nic o kobietach. Gdyby to był Dzień bez Samochodu, to by władza huczała o dobrej kontynuacji! Ponieważ jeszcze się moja głowa ostała na swym miejscu (choć już widzę uzbrojonego w kosę radnego Karasia), to doszedłem do pewnego wniosku. Toż nasza władza ma jedyną słuszną legitymację Prawa i Sprawiedliwości. Sprawiedliwie jednak nie dzieli, bo o Dniu Kobiet cisza, o nim grzmi SLD całym swym seksownym majestatem. Nawet poseł Wikiński rozsyłał laurki... Moja szefowa takową dostała i zastanawiała się nad stylistyką. Po czym liścik wylądował tam, gdzie lądują wszystkie amorki.

Ale do sedna, wiecie czemu prezydent Andrzej Kosztowniak i jego urząd milczy w kwestii goździków, szczególnie czerwonych? Bo to nie jest dobra kontynuacja! Bo wywodzi się z czerwonego kotła minionej władzy! Dlatego obecna władza pewnie zajmuje się lotniskiem na Sadkowie! A czasu ma mało: do końca marca blisko, a nawet konkursu w sprawie znalezienia inwestorów z kasą nie ogłosili. I nie ogłoszą, idę o zakład. Prędzej wyślą babę, by to dziennikarzom wyjaśniła, bo dobić się o wyjaśnienia do nowego speca od Portu Lotniczego Radom graniczy z cudem.

Eeeeeee... to głupie, co ja się czepiam? W dodatku za słowo „baba” dostanę w mój niewyparzony pysk od przemiłego, pięknego, uroczego i dobrze działającego kobiecego biura prasowego urzędu (Marian wybacz, o Tobie nie piszę). A jeśli jednak pod koniec dnia zobaczę laurkę od demonów seksu z magistratu, to popadnę w kolejną kołomyję. Jak laurkę później wytłumaczą w świetle walki z dezubekizacją? To dopiero problem!
Na szczęście jest jeszcze coś takiego jak furtka; tak nazywam "Wirtualny bukiet kwiatów i najlepsze życzenia dla wszystkich Pań" od radnego PiS Jakuba Kowalskiego, który się odchudza. Po co? Kochanego ciała nigdy dosyć! (Jak mam już zginąć, to na stosie. Koniecznie podlanym drogą - przez PO - benzyną.).

„Wszystkiego najdłuższego dla Was Kochane Baby!!!...I niech moc będzie z Wami!!!!!!” - kończy wpis moja znajoma. I tu również się z nią zgadzam. Dodałbym jeno: Na co dzień, na co dzień, a nie tylko od święta.

Bartek Olszewski

Reklama