UE dała na Dębową, ale chce pamięci

16 marca 2011
Z ostatnich remontów w mieście władza jest dumna, bo się udały, choć z niezłym poślizgiem. Idzie wiosna, ale poślizg trwa nadal na ul. Malczewskiego.  Aby było ciekawiej, uroki tworzenia nowego asfaltu ubarwia Unia Europejska. W Radomiu za jej przyczyną MZDiK będzie rozdawał 150 pamięci USB i 2 tysiące etui na bilety!

Co wspólnego ma pendrive z drogą obok... cmantarza?! To nie żart. MZDiK w Radomiu ogłosił przetarg na wykonawcę gadżetów. Prócz wspomnianych wyżej firma zgłosiła zapotrzebowanie na 500 „smyczy”, 300 metalowych, automatycznych długopisów i 100 takich samych ołówków. Całe zamówienie jest związane z budową dróg obok... cmentarza przy ul. Limanowskiego. W ubiegłym roku wyremontowano tam ul. Dębową i Lustrzaną.

Tytuł ogłoszonego przez MZDiK przetargu brzmi co najmniej tajemniczo. Dokumenty znajdują się pod tym adresem. Ciekawostkę postanowiliśmy rozwiązać. Jaki związek z remontowanymi drogami mają pamięci komputerowe, smycze na szyję, długopisy czy etui? Co MZDiK będzie z tymi przedmiotami robić? Jednym zdaniem, po co to wszystko?

  - Unia przeznacza pieniądze na dofinansowanie remontów, ale stawia również swoje warunki. Mówiąc w skrócie: przy drogach często widzimy tablice informacyjne o funduszach przekazanych na daną inwestycję. Tak też jest i w tym przypadku, realizujemy Unijne wymogi. Na „penie” zamieścimy informacje i prezentacje o tym gdzie i na co dokładnie trafiły unijne dotacje. Gadżety będziemy rozdawać przy okazji konferencji, spotkań, seminariów. Etui na bilety trafią do pasażerów, kupujących bilety w punktach MZDiK – tłumaczy dyrektor firmy Kamil Tkaczyk.

MZDiK przetarg już rozstrzygnął. Na przedmioty promocyjne tym razem Bruksela przeznacza 12 tys. 200 zł. Na wszystkich znajdziemy logo Narodowej Strategii Spójności 2007-2013 w formie znaku programu regionalnego, emblemat UE, odwołanie słowne do Wspólnoty i logo MZDiK.

Nie jest to pierwszy „nietypowy” unijny przepis. Znamy opowieści o tzw. kącie zakrzywienia banana. Może uda nam się monitorować dalsze losy przenośnych pamięci i metalowych długopisów. Ta czynność wydaje się nam przyjemniejsza od podróży radomskimi ulicami. Szczególnie po zimie.

Bartek Olszewski

Reklama