Felieton. Zgoda bloguje

18 kwietnia 2011
Wyjątkowo twórczo minął ten weekend w naszej redakcji. Nie piszę bloga, więc nie dowiecie się cóż takiego się działo. To wszystko jednak nic przy pracy twórczej pana przewodniczącego Rady Miejskiej. Dariusz Wójcik uruchomił bloga! 

Jakub Kowalski blipuje. Na mównicy chyba nie? Dla mniej zorientowanych: to taki felieton tworzony przez jednostkę, która nie ma redakcji, ale ma coś, zazwyczaj ciekawego, do powiedzenia.

W Radomiu bloguje kilka osób z tak zwanego świecznika. Niestety mam problem, kogo podać jako pierwszego? Zatem rozpocznijmy od pani Marty Ratuszyńskiej. Do sejmiku się nie dostała choć śpiewająco jej kampania wyglądała. Niestety, to nie wystarczyło, ale bloga prowadzi w miarę systematycznie a i popatrzeć jest na co. Polecam.

Guru pani Ratuszyńskiej, poseł Marek Wikiński (SLD) również prowadzi bloga, niestety ostatni wpis pochodzi z 18 listopada ubiegłego roku, kiedy to poseł chciał zostać prezydentem Radomia. Nie udalo się, ale idą kolejne wybory, więc tylko patrzeć jak pan poseł odświeży stronę. Nie czepiajmy się jednak, poseł jest daleko, z perspektywy słonecznej Kalifornii (dostaliśmy stamtąd SMS-a z życzeniami. Serdeczne dzięki!), gdzie przebywa, trudno pisać o radomskich urokach miasta rządzonego przez PiS. To czyni systematycznie radny SLD Bohdan Karaś. Jako jedyny codziennie wkłada kij w mrowisko, czym pobudza niektórych dziennikarzy a także połowę Urzędu Miasta. I choć na blogu radnego nie ma na co popatrzeć (sporadycznie są fotki i wręcz bywają one historyczne), to warto to miejsce odwiedzać, bo można sobie poczytać.

Zerknijmy w inną stronę. Jakub Kowalski przewodniczy rajcom Prawa i Sprawiedliwości w Radzie Miejskiej. Jest wyjątkowo zapracowany. Twierdzi, że odbiera setki maili, telefonów, wiadomości SMS. W dodatku, co również zaznacza, często i chętnie przychodzą do biura PiS w Radomiu mieszkańcy, którzy chcą pomnika Lecha Kaczyńskiego. Wcześniej chcieli tablicy upamiętniającej, która już jest na gmachu Corazziego. Nie dziwi więc, że młody i obrotny Jakub Kowalski ma jeno czas na krótkie wiadomości umieszczane na swoim blipie. Często brzmią jak drogowskaz.

O kierunku i myśli PiS w obszerniejszej formie możemy poczytać na blogu senatora Wojciecha Skurkiewicza. Nawet moje kudłate myśli tam trafiły. Na szczęście spadły z piedestału kosztem informacji o łzach senatora na widok telewizora. A poważniej, pan Skurkiewicz wspomina 10 kwietnia 2010. Również poważnie pisze o Żywej Bibliotece i sprzeciwie radnego Sławomira Adamca (PiS) dla homodewiacji w tejże. Postaram się ująć to jak najdelikatniej, swój świeżutki blogowy wpis pan senator kończy tak: „Sławku jestem z tobą!”.

Bloga prowadzi także poseł z Grójca Marek Suski (PiS) i prezydent Radomia Andrzej Kosztowniak (PiS). Ten pierwszy wita na blogu swą zatroskaną fotografią, drugi częściej pisze, acz ostatnio bardzo rzadko. Za to jak już coś opublikuje, to można godzinami konsumować i trawić cenną wiedzę. O wiele radośniejszą twarz widzimy na blogu Zbigniewa Kuźmiuka. Były wojewoda radomski, także były europoseł pożegnał się przez eurocenty z macierzystą PSL i startuje obecnie z list Prawa i Sprawiedliwości bijąc na głowę macierzystych członków tej partii. Ma więc o czym pisać i czyni to systematycznie. Polecam.

Teraz przygotujmy się na bloga wyjątkowego erudyty, radnego PiS Karola Sońty. Wspólnie z kolegą Piotrem Kotwickim odwiedzili Żywą Bibliotekę i dali kolejną próbkę swych umiejętności komunikacji z mediami i mieszkańcami o czym piszemy tu.

Ach! Jest jeszcze Platforma Obywatelska, gdzie na jej wylocie stoi radny Piotr Szprendałowicz. Czy wyleci, a jeśli tak, to w którą polityczną stronę? To może być polityczna sensacja rozpoczynającej się zielonej wiosny. Pan Piotr (przypomnijmy - także przegrany kandydat na prezydenta miasta) na razie ma stronę w sieci. Bloga też, ale niestety od dłuższego czasu miejsca te obumarły. A szkoda. Użytek - także nieczęsty - z bloga robi też poseł Radosław Witkowski (PO). I podobnie jak politycy PiS chwali swoje partyjne poletko.

Podobną blogową drogę wybrał przewodniczący Rady Miejskiej Dariusz Wójcik. Właśnie stworzył swe miejsce w sieci i chce pisać raz... no może dwa razy w tygodniu, za to konkretnie. Już w pierwszym, dziewiczym wpisie narzeka, że nie ma możliwości odnoszenia się do publikacji dziennikarzy, więc teraz będzie mógł to czynić. To bardzo dobrze, bo z nami Pan przewodniczący nie chce rozmawiać. Jakimś cudem poczuł się Pan adresatem naszego kawału primaaprilisowego i odwraca się Pan od nas na pięcie. Szkoda, bo jak sam Pan w swoim dziewiczym wPiSie zaznaczył, „zgoda buduje”.

Kończę ten wpis, który jakimś cudem jeszcze nazywa się... felietonem.

Bartek Olszewski

Reklama