Felieton. Planeta Adamca

19 kwietnia 2011
Słonko pięknie świeci. Cieplutko. Wreszcie jest ta wiosna! I burza już za nami - pomyślałam, wspominając niechlubną akcję radnego Sławomira Adamca przeciwko Żywej Bibliotece.


Sławomir Adamiec znowu pisze Słonko pięknie świeci. Cieplutko. I święta tuż, tuż! Jednym słowem - miła atmosfera. Sądziłam więc, że i radny Adamiec jej uległ i może w atmosferze Wielkiego Tygodnia - jako chrześcijanin - złagodniał. Specjalnie nie piszę: spokorniał, bo aż tak naiwna to jednak nie jestem.

Może radny Prawa i Sprawiedliwości - myślałam - spojrzał nieco przyjaźniej na świat, a zwłaszcza ludzi, którzy mają odmienne niż on poglądy, bo ponoć zaczął doświadczać przykrych skutków swojej nadmiernej aktywności, z groźbami pod swoim i rodziny adresem włącznie. Czego oczywiście - w żadnej mierze nie popieram, a nawet zdecydowanie potępiam.


I takiej zdecydowanej postawy oczekiwałam od różnych środowisk, grup społecznych czy zawodowych, kiedy radny Adamiec prowadził swoją krucjatę przeciwko Żywej Bibliotece i gejom. Ale nie odezwał się praktycznie nikt. Poza dziennikarzami, którzy zabrali głos, że tak powiem zawodowo. I jeszcze dyrektorem Belowskim z Elektrowni. Ale ponadto nikt, powtarzam nikt - ani intelektualiści (?) z żadnej radomskiej uczelni wyższej, ani nauczyciele szkół średnich, włącznie z ich związkami zawodowymi, ani twórcy (plastycy muzycy, pisarze)... Samego prezydenta miasta Andrzeja Kosztowniaka tak zamurowało, że w ogóle zamilkł.


Radny Adamiec wcale nie złagodniał. Ba, pisanie protestów, listów i stanowisk po "sukcesie" akcji przeciwko Żywej Bibliotece widocznie weszło mu już tak w krew, że redakcje zasypał kolejną swoją twórczością. Tym razem tytuł petycji brzmi jakże obiecująco: „Podziękujemy” PO, w jesiennych wyborach parlamentarnych!".

Jest oczywiście ku temu bardzo, ale to bardzo ważny powód. Otóż radny Adamiec wytropił, że Ministerstwo Edukacji Narodowej "postanowiło z Panią min. E. Kopacz (PO) zająć się krytyką (demontażem) publicznej służby zdrowia i reklamą prywatnego sektora usług medycznych i ubezpieczeniowych". I jakże perfidnie to robi! Jak pisze Adamiec: "W wydanej właśnie przez MEN, ze środków europejskich publikacji „Planeta Filipka”, mającej przygotować sześciolatków do obowiązków szkolnych, tytułowy bohater opowiada (...) jak (...) bardzo się cieszy, że od września pójdzie do szkoły. Z jednej tylko rzeczy Filipek jest niezadowolony - z kolejek do lekarza i „okropnej publicznej przychodni, gdzie panuje tłok i zaduch”. Od swojej siostry Filipek słyszy taką opinię: „Najpierw mam się wlec do lekarza i godzinami czekać w dusznej przychodni na wizytę, potem czekać w kolejce do laboratorium, a wyniki otrzymam za tydzień albo i za miesiąc. Potem dadzą mi skierowanie do specjalisty, do którego na wizytę dostanę się za parę lat. Nie ma głupich!”. Filipek otrzymuje natychmiastowe rozwiązanie: „Wystarczy wykupić ubezpieczenie zdrowotne w PZU! Będzie tanio, bez kolejek, bez stresu”.

Broszura, która tak wzburzyła zadowolonego z państwowej służby zdrowia radnego Adamca, ma trafić do przedszkoli "jako instruktaż", w jaki sposób przekonywać sześciolatki do niechęci wobec obecnego systemu ochrony zdrowia. - A gdzie podwyżki dla nauczycieli? pyta zaraz Adamiec panią minister Hall i dramatycznie konstatuje: "Czy podobnie, jak większość społeczeństwa, żyjąca dziś poniżej wszelkich standardów płacowo – egzystencjonalnych, nauczyciele również będą własnym dzieciom, musieli tłumaczyć, brak środków na prywatne usługi ubezpieczeniowe i medyczne?"


Panie radny! Wprawdzie termin wyborów parlamentarnych jest z grubsza znany, ale kampania jeszcze się nie zaczęła. Rozumiemy, że chce Pan zaistnieć w mediach znacznie wcześniej niż Pana rywale do mandatów poselskich i senatorskich. Rozumiemy, że nie będzie można robić sobie billboardów i wydawać pieniędzy na telewizyjne spoty wyborcze. Ale na razie słonko pięknie świeci. Cieplutko. I idą święta. Życzymy - całkiem szczerze - zdrowia. Tak, by nie musiał się Pan kurować u "państwowych" lekarzy.

Bożena Dobrzyńska

P.S. Już po napisaniu tekstu przeczytałam wpis na blogu posła Radosława Witkowskiego (PO). Polecam.