Fikcyjne maserati i bezrobotny

22 czerwca 2011
33-letni mieszkaniec Dębicy zgłosił kradzież samochodu wartego około 270 tys. zł. Policji mówił o maserati a do domu chciał wrócić pociągiem, wsiadł jednak do mercedesa. Jak się okazało kradzież była fikcyjna, mercedes jak najbardziej prawdziwy, podobnie jak mężczyzna, który jest bezrobotnym.

Wczoraj do Komendy Miejskiej Policji w Radomiu wpłynęło zgłoszenie o kradzieży pojazdu marki Maserati. Zawiadomienie złożył 33-letni mieszkaniec Dębicy. - Mężczyzna – jak twierdził - w drodze do Warszawy zatrzymał się na zakupy w jednym z radomskich supermarketów, zostawiając auto na parkingu. Po wyjściu auta wartego prawie 270 tys. zł. już na pozostawionym miejscu nie było – opowiada Justyna Leszczyńska z radomskiej policji.

Sprawą zajęli się policjanci z wydziału do walki z przestępczością przeciwko mieniu. - Po przesłuchaniu mężczyzna oświadczył, że udaje się na dworzec PKP w Radomiu i pociągiem wróci do domu. Funkcjonariusze po wyjściu mężczyzny z komendy obserwowali jego zachowanie. 33-latek ponownie udał się do supermarketu, a następnie na pobliski niestrzeżony parking, gdzie wsiadł do zaparkowanego tam mercedesa – relacjonuje Leszczyńska.

"Poszkodowany" został zatrzymany. Przyznał się do zawiadomienia policji o fikcyjnym zgłoszeniu. - Tłumaczył, że zarówno on, jak i żona są bezrobotnymi i znajdują się w trudnej sytuacji finansowej. Wg mężczyzny maserati należy do teściowej, a on miał problem z jego sprzedażą. Całe zdarzenie wymyślił, aby uzyskać pieniądze z ubezpieczenia, a Radom wybrał przypadkowo, by uwiarygodnić historię – wyjaśnia Justyna Leszczyńska.

Mężczyźnie przedstawiono zarzut składania fałszywych zeznań oraz zawiadomienia o niepopełnionym przestępstwie.

(raa)

Reklama