Felieton. Zawartość wody w wodzie

28 czerwca 2011
„Shrek, ty znowu o tej cebuli” - mówił osiołek do swego zielonego przyjaciela w kasowej i fajnej produkcji. U nas z początkiem lata mamy nową gazetę, która jest produkcją. A także - rozliczanie kto i kiedy był, a kto nie, pod Pomnikiem Czerwca. Na dodatek media zwęszyły, że młody radny chodzi za kasą chcąc się produkować w miejskiej spółce, bo nie jest zielony i ma wiedzę...


Grill grilem, a ogry jak cebula, mają warstwy! Tak, mowa o młodym szefie radnych PiS. Jakub Kowalski ma pracować w Wodociągach miejskich (o czym napisała Gazeta Wyborcza), bo jest dobry w marketingu. Przemyłem oczy jeszcze czystą wodą, by jeszcze raz przeczytać i uwierzyć. Kto wie, co za kilka miesięcy wyleje się z mojego radomskiego kranu!

Na ulicę wylewa się sucha wiedza w postaci nowej darmowej gazety. Wydaje ją magistrat za moją i Twoją Czytelniku kasę. Wydaje, bo reszta radomskich gryzipiórków pisze (mniemam) nie tak, jak magistrat w swoim nowym organie. Po lekturze doszedłem do kilku wniosków. Otóż nadaję się do pisania w  gazecie radom.pl. Z werwą bym zadawał pytania radnym, którzy są tam prezentowani. Na przykład radnego Marka Szarego (PiS) zapytałbym filozoficzne: „Czy własne buty pastuje od prawego do lewego i czy podobne czynił w przeszłości”? Jako lekko niepokorny walczyłbym, by w numerach wydawanych do wyborów przedstawiono postać choć jednego radnego z PO, SLD czy... ogólnie opozycji. Jeśli znajdzie się tam prezentacja Piotra Szprendałowicza, to sam obiegnę dookoła magistrat. A podkreślam - ze względu na zdrowie, jest to dla mnie nie lada wyczyn. Jeśli się nie znajdzie tekst ze Szprendałowiczem, to red. naczelny radom.pl Artur Standowicz (urzędnik) powinien przejechać na swoim nowym rowerze wszystkie skrzyżowania wokół Centrum Słonecznego! Może zdążą tam zainstalować sygnalizację, więc Standowicz ma szansę na przeżycie, czego mu życzę. Idziemy o zakład panie red. naczelny/urzędniku? Bo jak na razie, to pierwszy numer jest świetny! Doskonale się sprawdził jako podpałka pod grillem.

A tak, grillowałem podczas długiego weekendu z czego (mniemam i mnie) rozlicza na swoim blogu przewodniczący rady „Zgoda buduje” Dariusz Wójcik (PiS). Przewodniczący rozlicza tych co byli pod Pomnikiem Czerwca i tych, którzy nie byli, a być powinni. Na dodatek powinni się modlić! Pryncypał pana Wójcika, chwalący rok temu Edwarda Gierka, przewodniczący Jarosław Kaczyński się nie modlił. Przyjechał wcześniej i wcześniej odjechał, bo następni w szeregu pod pomnikiem byli liczni przedstawiciele PO, których wcześniej pan Wójcik modlących się widział sporadycznie.

Dobra, koniec filozofii... CO ZA CEBULA!!! A weźcie kije, spotkajcie się na placu Jagiellońskim (jeszcze przed budową pomnika). Jest tam udeptana ziemia i dajcie sobie po plerach! Może za 35 lat pod pomnikiem tam stojącym będą składać kwiaty w innej intencji, mając za wzór nowo "poległych". Ja jako warchoł młodszy, syn warchoła starszego, który w 1976r. z kolegami leciał pilnować zakładu pracy przed esbekami, mówiąc delikatnie, mam gdzieś wasze spowiedzi. Kto był pierwszy, kto zrobił więcej, kto założył KOR, komu Macierewicz przybije piątkę a do kogo uśmiechnie się Bohdan Karaś z Danutą Grabowską (SLD) lub Ewa Kopacz (PO). Macham na to ręką i czekam na kolejnego grilla, do którego kiedyś zachęcał Jarosław Kaczyński, a dla którego obecnie Gierek znowu jest „BEEEE”.

Niebawem będzie więcej politycznej cebuli ponieważ idą wybory. Nie zdziwię się, gdy z kranu za moje pieniądze popłynie więcej „wody w wodzie” za sprawą zdolnego Kowalskiego.

Bartek Olszewski

P.S. Panie Bohdanie! To nie ja polemizuję z Panem na Pana blogu, ale w pełni podzielam zdanie kolegi/koleżanki po fachu. Swoja drogą: przy grillu najlepsza pozycja to rozkrok. 

Reklama