Felieton: Odlotowe Air Show

22 sierpnia 2011
Grom z jasnego nieba, tysiące koni mechanicznych. Przekroczenie bariery dźwięku to pestka, spadochroniarze, helikoptery. I wymieniać by długo. Zbliża się największy pokaz tych co latają i fruwają w Polsce. 

Taki Herculces to dopiero hałasuje Tylko błagam: zabierzcie ze sobą kasę, powiedzmy minimum to "stówa" na głowę dziennie. Głów patrzących wysoko może być 200 tysięcy.

Dojechać do Radomia to sprawa prosta, nawet wielu korków w naszym regionie nie będzie, bo rząd nas opuścił - jak przekonywał niedawno poseł Marek Suski (PiS). Dojeżdżając do miasta włóżcie białą kartkę za szybę, by policji lub innym służbom ułatwić pokierowanie waszego samochodu na parking. To z grubsza banalne, ale organizatorzy dwudniowych pokazów spodziewają się wizyty 200 tysięcy gości, czyli nas. Radomianie wiedzą, że przez te dni lepiej za kółko nie wsiadać, bo może być ciężko. Aby ułatwić kierowcom życie, miasto wytyczyło kilkanaście parkingów na obrzeżach Radomia, w jego centrum, jak i bliżej lotniska. Cóż, są to płatne parkingi. Podliczyłem, razem zmieści się na nich ponad 17 tysięcy aut, a ich właściciele zapłacą za to udogodnienie bilecik: 20 zł. To daje jakieś ponad 350 tys. zł, gdy zaparkują wszyscy. Ale nie czepiajmy się, kto dziś nie chce zarobić na gościnności?

Jedźmy dalej... Po zaparkowaniu auta gdzieś daleko od lotniska musicie na nie dotrzeć autobusami specjalnej linii "P". Możecie oczywiście iść,  ale to zajmie sporo czasu i będziecie wyczerpani. Linia "P" ma kursować często i gościnność w niej zapewni bilet wcześniej kupiony na parkingu. Jeśli przybyłeś stopem, to bilet autobusowy musisz kupić. Przypominam: podjechanie w pobliże lotniska taka przyjemność dorosłego  kosztuje 2,40 zł. Niech połowa odwiedzających, spodziewanych przez organizatorów skorzysta z komunikacji da to jakieś 240 tys zł. Po odliczeniu kosztów za paliwo i marnego wynagrodzenia kierowców jest przychód. Ale nie czepiajmy się... Zatem, po miłej podroży w raczej nieklimatyzowanym autobusie lądujemy pod jedną z bram wejściowych na Air Show, by w kasie tuż przed "szołem" wydać na jednodniowy bilecik 40 zł. Są i ulgowe, o „dyszkę” tańsze, a jak masz do 6 lat, to skorzystasz z promocji i wchodzisz za darmochę. Tylko zabierz zatyczki do uszu, bo ryk silnika odrzutowego może cię na pewien czas zmrozić.

Zamiast biletów... A na lotnisku i nad lotniskiem mają być cuda! Jedna prośba, lepiej nie zgubcie plecaka, bo spece od bezpieczeństwa mogą zareagować szybko. Szpilek też nie radzimy zakładać, lepiej zabierzcie nakrycie głowy i okulary przeciwsłoneczne oraz portfel, do którego za chwilę jeszcze wrócę. Broń Boże nie puszczamy baloników, bo tym razem spece od radarów mogą zamknąć przestrzeń powietrzną i nic nie poleci póki balonik jej nie opuści. Mówię serio, sprawdzałem w sztabie wojsk: balonik zagraża nawet bojowym maszynom. A co do portfela... gościna będzie zaiste wspaniała! Kiełbaskę czy zwykłą wodę kupisz za cenę na poziomie Helu i Jastarni, czy nawet Zakopanego. Mówią, że raz na dwa lata można wydać patrząc przy okazji w górę.

Po pokazach wracamy do auta trzymając bilet parkingowy, a wszyscy inni kasują „2,40”. Czy wrócić następnego dnia? A jakże, zapraszamy - znowu bilet za 40 zł (w tym roku nie ma dwudniowych), a poza lotniskiem kilka restauracji zaplanowało zniżki po okazaniu biletu. Niestety nie znam naszej rodzimej specjalności. Na bank będzie coś odlotowego.

Na koniec jeszcze kalkulator i filozofia. Jeśli odwiedzi nas 200 tys. osób to z samego wejścia na lotnisko do kasy miasta i wojska wleci 8 mln zł. Oczywiście, trzeba odliczyć różnorakie koszty. Zostanie jednak na utrzymanie i wykazanie „plusów dodatnich” w tak zwanym Porcie Lotniczym Radom S.A., który na pokazach zarabia, choć na swojej stronie reklamuje je marnie jakimś małym banerkiem. Podobnie na stronie miasta jest mały banerek na dole, ale za to koszona jest trawa w miejscu, gdzie będą stać samochody podczas imprezy. Baaa, trawę koszą w mieście ambitnie. Dziś pod moim blokiem ruszyli z buczeniem tuż po siódmej rano!

A teraz filozofia: na dniach w Federacji Rosyjskiej zakończyły się międzynarodowe pokazy lotnicze. Coś takiego jak u nas, tylko tam  pojawiło się prawie 800 wystawców z 40 krajów. Organizatorzy rosyjskiego salonu i show spodziewali się podpisać kontrakty na ponad 10 mld dolarów. Ciekawe czy nasi spece od Portu Lotniczego byli u sąsiadów zza wschodniej granicy w poszukiwaniu inwestora, czy może czekają aż taki przyleci do nas? Co jak co, my też jesteśmy gościnni, a być może nawet bardziej gościnni.

Zatem -  kasę zabierzcie, by przeżyć grom odrzutowej maszyny, nad którą panuje człowiek.

Bartek Olszewski

Reklama