Tor F1 GP Radom in Poland
Tak, to będzie tor uliczny niczym w Monte Carlo, niczym w Montrealu czy oświetlone kryterium nocne w malowniczym Singapurze. Nasze miasto ma być widoczne! A ja partii Palikota mówię o jakim torze oni NIE mówili podczas ostatniej swojej wyborczej konferencji.
To znaczy mówili, że tor Formuły 1 jest w planach ale żadnych konkretów więcej nie było. Bo nie warto zdradzać w przedbiegach tych... tych... jakże się oni nazywają... A już wiem: inwestorów. A ponieważ ja najszybsze szachy na kółkach uwielbiam, to wiem więcej i teraz... zdradzam szczegóły i plany inwestycji. A co?!
Zatem: grupa trzymająca władzę nad torem jest już po rozmowach z niejakim Bernim Ecclestonem. To siwy facet, od którego w Formul 1 zależy wszystko. Dodatkowej siwizny właściwie już nie widać, szczególnie po ostatnich rozmowach dotyczących toru w Radomiu. Jean Todt, kiedyś kierujący stajnią Ferrari (z sukcesami) obecnie prezydent FIA, nie włączał się do wymiany zdań i argumentów. Słuchał jeno bogatego Berniego i grupy trzymającej władzę nad radomskim torem. Po kilku spotkaniach wycedził, że byłoby dobrze aby nasze polskie – radomskie GP odbyło się między niemieckim a rosyjskim (w Soczi powstaje tor), bo będzie „po drodze”.
A droga będzie uliczna. Znaczy Radom Grand Prix in Poland gwizdnie naszymi precyzyjnie wytyczonymi duktami. Nawet pokrywy studzienek kanalizacyjnych nie wystrzelą w powietrze pod wpływem ciśnienia, bo teraz są wykonywane z siłą... oczywiście precyzji. Kilka z nich jakoś się zaklajstruje – nieważne. Ważne, że system DRS będzie uruchomiony pod górę, gdy Kubica będzie gnać i wygrywać (oczywiście) ulicą Struga do Kozienickiej. Tamże będzie nawrót o już roboczym tytule: imienia Marszałkiewicza (musicie wiedzieć, że zakręty torów Formuły1 mają swe nazwy – często ważnych osób). Po nawrocie stawka śmignie Aleją Wojska Polskiego, tez roboczo już nazwaną „Aleją Air Show”, by wpaść w kolejną prostą powstającej obwodnicy południowej. Tu jest malutki problem, bowiem jest kilku w kolejce do tytułu owej części radomskiego toru. Konkurują: „Asfalt Tkaczyka” i „Asfalt Kosztowniaka”. Stawiam na pierwszą wersję, bowiem druga ma przypaść rundzie prawdziwie miejskiej. Jakimś cudem stawka pędzących nieco zwolni (w strefie Tempo 30), by przebić się lekko pofałdowaną (za to nową) 1905 Roku do samego centrum miasta. Tu kamery będą czynić szerokie plany zdjęciowe, głównie ze względu na ogromny pomnik Jagiellończyka, który to stanie na placu przed teatrem. Chociaż tak do końca to nie wiadomo ile tam będzie pomników. Kto wie, może będzie jeszcze jeden (dość ważny – tak ważny, że boję się użyć nazwy) - to ujęcia kamerzystów będą jeszcze szersze! Zestaw zakrętów w centrum miasta może nosić nazwę „Kosztowniaków”. Te przy pomniku (czy pomnikach) będą szykanami nestora radnego Rejczaka. Jeszcze rundka wokół GS-u, w którym podczas wyścigu będzie tłok ludzi podzielonych na strefy dla mężczyzn, kobiet, bezrobotnych i jak mawiał Kwicoł (kumpel Janosika) strefy dla „gnid dworskich”. No... i dalej stawka poleci w ul. Struga, gdzie skrzydła rozwinie. Dokładnie, to tam będzie rozwinięty tylny spojler, czyli uruchomiony DRS, by można było jechać szybciej i dzięki temu wyprzedzać. Ta prosta ma oczywiście swoją nazwę (a raczej daleko idącą propozycję): prostej Wójcika, przewodniczącego naszej rady miejskiej, który zawsze twierdzi, że „zgoda buduje”. Hasło takie będzie wisieć tak, by Alonso, Kubica, Vettel, nestor Schumacher czy inny, który chce wyprzedzać, sprawę nieco przemyślał zanim dociśnie cegłę na gazie a my wszyscy włożymy zatyczki do uszu... Musimy przecież przeżyć pięknie ryczące 18 tysięcy obrotów w 24 bolidach. Ach i jeszcze jedno: puchar dla pierwszego na podium będzie wręczać Janusz Palikot albo jedynka z listy RP pan Armand Ryfiński - ojcowie chrzestni toru!
Taki będzie nasz radomski tor. Jak mamusię kocham!
Bartek Olszewski




