Biskup Jan by się uśmiechnął

30 września 2011
To było dziesięć lat temu, 18 października. - Zginął biskup Jan Chrapek – mówiły moje koleżanki, moi koledzy w serwisach Radia Rekord, gdzie pracowałem. Czujecie, gdy wam gardło ściska coś, co wpływa na serce, na wasz świat? Sens istnienia jakby runął. Ja też mówiłem, przekazywałem informację... Pomyliłem imię biskupa.

 

Biskup Jan Chrapek Po piętnastej opowiadałem o samochodach. Biskup Chrapek zginął w swoim golfie na "siódemce". Wtedy jeden błąd na tej trasie kończył się tragedią, dziś jadąc do stolicy, przed Białobrzegami stoi krzyż jakich wiele przy polskich drogach. - Ta droga to "Chrapówka" – mówił na dniach prof. Jerzy Olędzki, przyjaciel biskupa.. Profesor uczy po dziś dzień a wykłady, na które do Warszawy jeździł biskup Jan wypełniały słuchającymi duszyczkami całe aule, sale, uczelnie. Przychodzili z (jak to się mówi) konkurencji, by posłuchać Dobrego Mądrego Człowieka.

Czy nazwać szczęściem fakt, że też mogłem posłuchać biskupa Chrapka? Że mogłem nagrywać jego słowa? Że mogłem go odwiedzić w skromnym pokoju, gdzie mieszkał w Radomiu? Szczęście to za małe słowo. O wiele za małe. Właśnie czuję jak zaciska się moje gardło.

Mówią „ślad” opisując człowieka, księdza, biskupa ...Nie wiem co napisać dalej. Gdy w informacji o tragicznej śmierci pomyliłem imię (mówiąc Jerzy albo coś innego na „J”) i zdałem sobie sprawę z tego po kilku minutach, usłyszałem – Biskup Jan tylko by się z tego ciepło uśmiechnął – powiedział Tomek Tyczyński, wtedy naczelny w redakcji. Z tym uśmiechem Biskupa Jana żyję i będę żyć dalej. Jest mi łatwiej z TYM jego ciepłym uśmiechem.

A dziś o „śladzie” i mam nadzieję ciepłym uśmiechu biskupa Jana opowiadają ludzie, którzy Dobrego Człowieka poznali. Opowiadają w Wyższym Seminarium Duchownym przy ulicy Młyńskiej jeszcze do godz. 17. Jeśli możecie, odwiedźcie to miejsce, posłuchajcie.

Bartek Olszewski

Fot.: Diecezja Radomska.

Reklama