Bronili miast, strzelali do kura
W XII i XIII wieku rzemieślnicy i kupcy prócz wykonywania swych codziennych
obowiązków czy sprawowania zadań na urzędach miejskich bronili miasta. -
W Krakowie, Warszawie, Elblągu, Kaliszu istniały bractwa i są na to
dowody, pamiątki. Z czasem, gdy zmieniła się technika walki (pod koniec
XVIII wieku) sensu obrony murów nie było, ale bractwa przetrwały. Na
przykład krakowskie podczas zaborów przerodziło się w bractwo
strzeleckie i jednym z jego zadań było przygotowanie się do walki o
niepodległość Polski – mówi kustosz wystawy Elżbieta Kwiecień.
W bractwach wytworzył się swoisty
ceremoniał. W oktawie Bożego Ciała strzelano do
symbolicznego kura. Raz w roku wybierano Króla Kurkowego. Był nim
najlepszy strzelec. Drugi w kolejności był marszałkiem. - Na Wawelu, po
takim wyborze odbywała się specjalna msza. To świadczy o randze bractwa.
Król ceremonialnie chodził ze srebrnym ciężkim kurem u boku. Później
noszono małe ceremonialne znaczki: złote i srebrne, były chorągwie.
Bractwa miały wysoką rangę i prestiż, ich siedziby odwiedzali
znakomitości jak cesarz Franciszek Józef I. Był zwyczaj przynoszenia
darów do bractwa. W Radomiu takich tradycji nie było, ale
mam nadzieję, że za rok również będziemy wybierać „króla".
(raa)
Więcej na temat samej wystawy pod tym adresem




