Felieton. Sylwestrowo biedny
- Jak by ci tu precyzyjnie odpowiedzieć. (Mam kilka darmowych minut, więc sobie pozwalam na zadumę). Precyzyjne rzecz ujmując to kolorowe choinki, które stały pod naszym magistratem przelokowano na plac przed teatrem, gdzie będzie wielgaśny sylwester dla mieszkańców. Tam stały ubrane tylko przez jeden dzień. Na drugi ktoś je ogołocił z ozdóbek i są zielone...
- Ale stary, ty mi nie mów o świecidełkach, co z tą bidą? - słyszę konkretne pytanie z drugiej strony.
- Zaraz moment, musi być wstęp byś cokolwiek pojął, wszak jak przyjedziemy na "sylwka", to innymi tematami się zajmiemy.
- No masz rację, już się chłodzi, zatem dawaj.
- Nooo... to choinki ktoś ogołocił, by pewnikiem przybrać sobie mieszkanko na swojego "sylwka", zawsze to jakieś tanie wyjście. Ale jest jeszcze coś: baranka... czy jakieś tam inne zwierzę ukradli z szopki, co pod magistratem stała. Wyobraź sobie, że złodziei było trzech, ale dogonili ich strażnicy. Barana odzyskali, wrócił między trzech „czarnych” (takie mają maski na twarzach) i stoją przy żłobie. Sukces, choć nie wiem jak to baranek przeżył.
- I dlatego bida?
- Bida jest głębsza, bo za gryzipiórków, w sensie: za dziennikarzy się biorą i gadają, że głupoty piszą!
- ... a co ty się dziwisz, kazali ci podpisać kilka lat temu dokument, że nie jesteś wielbłądem... Pamiętasz!? Stary, jeśli chodzi o PiS to niczego nowego bym się nie spodziewał (zauważył kolega, także dziennikarz, zresztą świetny felietonista)
- Nie!!! (krzyczę do słuchawki, przypominając, że dokumentu kilka lat temu nie podpisałem). Słuchaj, tym razem to nie nasza radomska władza! Tym razem to to, co zostało z SLD! Mamy w radzie radnego, co nakrzyczał na jakiegoś pismaka, że felietonów pisać nie umie, a rwie się do nich. Ale cholera wie na którego, bo nazwiska (z dobroci swej) nie podał, a żaden nie poczuwa się adresatem gromów, jakie radny w niego cisnął. Każdy u nas maluczki, więc nie wiadomo o kim mowa... No wiesz, mamy solidarność dziennikarską... (filozoficznie, choć ze szczyptą precyzji wyszeptałem do słuchawki).
- Ty, daj mi namiar na tego radnego, bo to ciekawe: napiszę felieton o tym co Sojuszowi w dobie Palikotów zostało do roboty. Widać wracają do korzeni. Swoją drogą ktoś tam u was nadaje jak Wolna Europa...
- Nie puszczę pary, bo adwersarz nie dość, że radny to i dziennikarz! Rozumiesz... solidarność (zauważyłem przełykając... kawę).
- To nie bida tylko bajzel, ale co z tymi chojakami?
- A właśnie, będą stać - o ile dostoją - na placu, gdzie będzie sylwester dla radomian. Władza imprezę robi: będzie dyskotekowe „bum bum”, będą strzały, mam nadzieję fajerwerków!.
- Jak to „fajerwerków”, jak to „masz nadzieję”
- Bo widzisz, prezydent pewnikiem wygłosi orędzie podczas zabawy. Możliwe, że powie, jaką podjął decyzję w sprawie szkół, które u nas władza likwiduje, łączy, przekształca, wygasza... Ludzie wzburzeni, klną na PiS. Nie chcą zmian. Powód prosty: bida aż trzeszczy w sensie - budżet bidny. A PiS oczywiście mówi, że to wina PO, bo PO omija jak zarazy nasze miasto i nie daje tak jak władza w Radomiu by chciała. Chyba to tak najprościej i najszybciej można wytłumaczyć (mówiąc to drapałem się po moim dwudniowym zaroście myśląc, że ogolę się na dopiero na sylwestra, a więc oszczędzę na żyletkach).
- Ale to strzelanie... (dopytuje, zapewne ogolony, kumpel)
- Tu się obawiam: kto przyjdzie na tego "sylwka", na ten plac? Bo jak przyjdą szkoły... Co głównie było widać w latach ubiegłych, rozumiesz? (zaczynam się drapać po głowie, a jest po czym: na fryzjerze też oszczędzam).
- Aaaaaaa... czaję, kminię, kumam! (padło raczej slangowo z drugiej strony).
- Wiesz co... tak się zastanawiam czy nie zostać u ciebie do Trzech Króli?
- Nie ma sprawy, będzie fajosko! Może w telewizji przeżyjemy jakąś relację z Trzech Króli w Radomiu. Przez miasto przejdzie orszak królewski! To może być dobre: prezydent, ktoś z SLD, ktoś z PO... Wzniesiemy nie jeden toast. Za bidę i bajzel także! Ciekawe spod jakiej stajni wyruszą... (kumpel oczywiście zażartował).
Mnie już nie było tak do żartów, choć wysłuchałem z zaciekawieniem słów, których - wybaczcie - nie powtórzę. Grunt, że jadę. Powrót jest w planie (choć nie ku uciesze kilku osób). Niemniej: Lepszego Nowego Roku!
Bartek Olszewski




