Starosta radomski: Albo pieniądze, albo sąd!
Chodzi oczywiście o pieniądze. Pośredniak w 60 procentach finansuje magistrat, ponieważ urząd obsługuje także mieszkańców Radomia. Na działalność PUP, potrzebuje z miasta 5 mln 700 tys. zł. Ratusz dał mniej o... 300 tys zł. Pozostałą kwotę wyłożył powiat, który teraz zdecydowanie domaga się od prezydenta brakującej sumy. - Nie pierwszy raz dochodzi do takiej sytuacji – podkreśla starosta Mirosław Ślifirczyk i dodaje, że miasto w tym roku otrzymało subwencję na ten cel w wysokości 7 mln. 360 tys zł. - Miasto w ogóle z nami nie rozmawia a kontakty, które były do tej pory określam jako niepoważne ze strony wiceprezydent Anny Kwiecień – ocenia starosta.
3 lutego starosta spotyka się z Anną Kwiecień i słyszy prośbę na odpowiedź do 17 lutego. W międzyczasie strony wymieniają się korespondencją. - Ona nic nie wniosła, więc zadzwoniłem do prezydenta Andrzeja Kosztowniaka. Usłyszałem, że to on przesądził, że nie możemy liczyć na większe pieniądze. To dla mnie jest odpowiedź. Zarząd powiatu wczoraj zajął stanowisko i dziś rano przesłaliśmy do miasta ultimatum. Jeśli do 20 lutego nie zmieni zdania, to sprawę oddajemy do sądu – ostrzega Ślifirczyk.
- Powiatowa Rada Zatrudnienia też zajmowała się sprawą.
Wszyscy jej członkowie opowiedzieli się, że powinniśmy dostać
dofinansowanie w wysokości 5 mln 700 tys. Jedynie wiceprezydent Kwiecień
od głosu się wstrzymała – dodaje dyrektor PUP w Radomiu Józef Bakuła.
Na koniec stycznia w radomskim pośredniaku zarejestrowanych błlo 38 tys. 117 bezrobotnych (ponad 21 tys. to mieszkańcy miasta, reszta z powiatu).
Stopa bezrobocia na koniec grudnia ub. roku wynosiła 29,9 proc. (21,4 w mieście
oraz 9,9 proc w Mazowieckiem). - W styczniu tradycyjnie przybyło
bezrobotnych, prawie 1900 osób. To mniej niż w roku ubiegłym, co jest
ewenementem na skalę Mazowsza. Mimo to sytuacja jest bardzo trudna –
uważa dyrektor pośredniaka.
„Tworzymy Miejski Urząd Pracy, czy nie!?”
Tak zastanawia się dziś na swoim blogu przewodniczący Rady Miejskiej Dariusz Wójcik. Żądania w sprawie utrzymywania Powiatowego Urzędu Pracy jakie pod adresem miasta wysuwa starosta radomski określa jako „nie do przyjęcia”. Dodaje: „Trzeba się zastanowić, czy Radom ma w ogóle jakieś korzyści ze współutrzymywania PUP. To, że należymy pod powiat nie do końca wydaje się też logiczne” - pisze szef rady. Konflikt określa jako „poważny i pilny. Uważam, że jak najszybciej powinniśmy przedyskutować w klubie radnych Prawa i Sprawiedliwości, a następnie zwołać sesję nadzwyczajną w sprawie tworzenia Miejskiego Urzędu Pracy. Najbardziej zasadne jest pytanie: robimy to, czy nie?” - pyta Wójcik.
(raa)




