Akademia dziesięciu dyrygentów
Wśród dziesięciu uczestników znaleźli się muzycy ze Australii, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Korei Południowej, Norwegii i oczywiście z Polski. - Warsztaty już trwają a poprzednie edycje Akademii odniosły duży sukces w Polsce i zagranicą. Podczas zajęć wymieniamy poglądy, warsztaty prowadzi doskonały angielski maestro batuty Jonathan Brett. Dla początkujących dyrygentów to wyjątkową okazją sprawdzenia swych predyspozycji i umiejętności. Zawód ten wymaga bowiem nie tylko świetnej znajomości partytur utworów muzycznych, ale także umiejętności zapanowania nad ludźmi za pomocą gestu – tłumaczy Agnieszka Stanicka z biura koncertowego ROK.
Osobie, która nie wykonuje tego zawodu, może wydawać się, że dyrygent „macha pałeczką”, a orkiestra i tak tego nie widzi, bo patrzy w swoje nuty. - Ale to nie jest tak. Każdy muzyk ma zapisany jeden głos: basista do basu, a flecista do fletu, skrzypce pierwsze do skrzypiec pierwszych i tak dalej. Natomiast dyrygent ma zapisaną całość, czyli partyturę. „Zbiera” wszystko w całość i prowadzi orkiestrę – dodaje Stanicka. Podkreśla, że muzycy kątem oka dostrzegają szybkość ręki, rozpoznają tempo, a emocje po wyrazistości ruchu albo twarzy. - Gdyby nie dyrygent, wszystko by się rozbiegało, a nie scalało. Muzycy realizowaliby swoje pomysły, każdyinny. Gesty przy dyrygowaniu są jak charakter pisma. Każdy ma inne. Ważniejsze do jakiego efektu prowadzą – objaśnia A. Stanicka.
Efekty całotygodniowej pracy młodych dyrygentów bedziemy mogli ocenić podczas koncertu finałowego w sobotę (9 bm.) o godz. 18 w Zespole Szkół Muzycznych. Jeden koncert i jedną orkiestrę poprowadzi kilku dyrygentów. W programie przeboje muzyki klasycznej i romantycznej.
Wstęp jest bezpłatny.
(raa)
Więcej informacji na stronie Radomskiej Orkiestry Kameralnej.




