Bał się, ale uratował sąsiadów

5 kwietnia 2011
Tomek Goguła uratował przed ogniem swoich sąsiadów. Wyprowadził ich z mieszkań bloku na Gołębiowie. Sam uległ lekkiemu podtruciu. Na szczęście ani jemu, ani nikomu innemu nic się nie stało. Strażakom pozostało ugasić jedynie pożar. Za swoją postawę młody człowiek został dziś wyróżniony.

 

Brawa dla Tomka!Tomasz jest uczniem pierwszej klasy Zespołu Szkół Budowlanych w Radomiu. 2 marca zauważył w swojej klatce pożar w piwnicy. Powiadomił sąsiadów, pomagał im opuścić blok. - A gazy pożarowe przedostawały się już do mieszkań powyżej. To zagrażało zdrowiu i życiu mieszkańców. Dzięki Tomkowi mieszkańcy zostali ewakuowani, nikt nie ucierpiał. Kiedy przyjechała straż pożarna zajmowała się tylko gaszeniem pożaru, który już rozwinął się na całą klatkę – przypomina rzecznik radomskiej straży pożarnej Łukasz Szymański.

Dziś strażacy odwiedzili szkołę Tomka. W obecności jego kolegów i nauczycielach podziękowali chłopakowi za postawę. Młody bohater prócz braw, wyróżnień i prezentu słyszał wiele ciepłych słów.  - Szkołę za kilka lat opuścisz z zawodem geodety, ale wiem, że chcesz zostać strażakiem. Tomku, jesteś dla nas wszystkich przykładem jak się zachować odpowiedzialnie – mówiła dyrektor szkoły Jolanta Skoczylas.

- Pomagał mi sąsiad i jego kolega. Myślę, że każdy na moim miejscu zachowałby się tak samo. To nie było nic nadzwyczajnego. Tak, czułem strach, ale udało się - opowiada Tomek. Nie ukrywa: chce zostać strażakiem tak jak jego ojciec. - Z tatą nie raz rozmawialiśmy o zagrożeniach, o tym co zrobić w trudnych sytuacjach. Sąsiedzi mi dziękowali, to bardzo miłe – mówi wzruszony Tomek.

- Miałem wtedy służbę w innej jednostce i nasłuchiwałem co się dzieje. Jestem dumny z syna. Wiedział, w którym momencie się wycofać. Zrobił to, co mógł uczynić. Wyprowadził mieszkańców - podkreśla tata Tomka, Ryszard Goguła, który zna marzenie syna. - Nie zabraniam – uśmiecha się.

- Choć bym miał ustawić na co drugim skrzyżowaniu posterunek straży pożarnej, to i tak nie zareagujemy zawsze w porę. Zanim informacja do nas dotrze, zanim dojedziemy, zawsze mija kilku minut - twierdzi Paweł Frysztak, komendant  Państwowej Straży Pożarnej w Radomiu. Jego zdaniem niezwykle ważne jest, by świadkowie byli odpowiedzialni, wiedzieli jak się zachować. - Tomek ma strażacką krew w żyłach – mówił komendant gratulując uczniowi "budowlanki".

Bartek Olszewski

Reklama