Biała wstążka przeciw przemocy

28 listopada 2011
Dziś taki symbol w klapie mężczyzn widzieliśmy w Resursie wypełnionej po brzegi. Młodzież słuchała informacji o przemocy wobec kobiet i w rodzinie. 

 

- Wstążkę noszą głównie mężczyźni i chłopcy. Zakładając ją dają dowód tego, że sprzeciwiają się biciu kobiet. O tym, że sami nie używają przemocy oraz reagują, gdy są świadkami patologicznych zachowań – wyjaśnia Dorota Pater z wydziału prewencji mazowieckiej policji.

Policyjna kampania po raz kolejny zwraca uwagę na zjawisko. - Sprawcami przemocy są głównie mężczyźni. Edukujemy młode pokolenie. Mówimy, że przemoc nie jest rozwiązaniem, a jej stosowanie jest przestępstwem. Należy konstruktywnie rozwiązywać problemy, odważnie przeciwstawić się przemocy, powiedzieć „nie”. Nikt nie ma prawa znęcać się nad kobietą, rodziną, dzieckiem - mówi D. Pater. Jej zdaniem takie kampanie odnoszą skutek. - Ludzie się otwierają, informują policję. To dzisiejsze spotkanie - mamy nadzieję - także wywarło wpływ na młodych ludzi. Oni niebawem założą własne rodziny. Warto więc podawać przykłady, może nawet zbyt ostre i rażące, ale to jest potrzebne. „Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci”. Jeśli młody człowiek będzie rozwiązywać sprawy tylko siłowo i czerpać najgorsze wzorce - bicia, szarpania, poniżania - to jak będzie postępować jako dorosły? - pyta policjantka.  - Można powiedzieć "nie". Już nigdy mnie nie uderzysz, nie masz do tego prawa – dodaje Agnieszka Guza z wydziału prewencji KWP w Radomiu.

- Nigdy nie będzie takiego okresu, kiedy nie będzie potrzebna „Biała wstążka” - zaznacza dyrektor Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Radomiu Włodzimierz Wolski. Ale dodaje, że nie jesteśmy krajem okrutników. Przemoc nie jest tematem numer jeden. - Bicie kobiet, dzieci, znęcanie się dotyczy pewnej części społeczeństwa. Dzieci często dziedziczą przemoc i to jest problem – zaznacza Wolski. Wskazuje na programy edukacyjne, na szeroką ofertę pomocy psychologicznej. - Dawniej zamiatano problem pod dywan, bo nie mówiło się co się dzieje w rodzinie. Teraz nastąpiło otwarcie i głośno o tym dyskutujemy. Do naszego ośrodka wpływa około 1500 spraw i ta ilość się nie zwiększa. Zwiększa się świadomość i ludzie już nie boją się zgłaszać takich sytuacji – przekonuje W. Wolski.

- Gdybym się nie sprzeciwił, to jak bym żył ze świadomością, że nie zareagowałem na przemoc wobec kobiety, bliskiej mi osoby czy dziecka? - pyta Piotr, uczeń jednego z radomskich gimnazjów uczestniczących w spotkaniu.

- Można sprawce powstrzymać. Spowodować, że zastanowi się nad swoim postępowaniem. Od lat poziom przemocy utrzymuje się na podobnym poziomie. Wprowadzamy nowe procedury, wiele nowych podmiotów wchodzi w akcję walki z przemocą. Każdy przypadek rozwiązujemy indywidualnie – zapewniają policjantki.

(raa)

Reklama