Biskup Jan by się uśmiechnął
Po piętnastej opowiadałem o samochodach. Biskup Chrapek zginął w swoim golfie na "siódemce". Wtedy jeden błąd na tej trasie kończył się tragedią, dziś jadąc do stolicy, przed Białobrzegami stoi krzyż jakich wiele przy polskich drogach. - Ta droga to "Chrapówka" – mówił na dniach prof. Jerzy Olędzki, przyjaciel biskupa.. Profesor uczy po dziś dzień a wykłady, na które do Warszawy jeździł biskup Jan wypełniały słuchającymi duszyczkami całe aule, sale, uczelnie. Przychodzili z (jak to się mówi) konkurencji, by posłuchać Dobrego Mądrego Człowieka.
Czy nazwać szczęściem fakt, że też mogłem posłuchać biskupa Chrapka? Że mogłem nagrywać jego słowa? Że mogłem go odwiedzić w skromnym pokoju, gdzie mieszkał w Radomiu? Szczęście to za małe słowo. O wiele za małe. Właśnie czuję jak zaciska się moje gardło.
Mówią „ślad” opisując człowieka, księdza, biskupa ...Nie wiem co napisać dalej. Gdy w informacji o tragicznej śmierci pomyliłem imię (mówiąc Jerzy albo coś innego na „J”) i zdałem sobie sprawę z tego po kilku minutach, usłyszałem – Biskup Jan tylko by się z tego ciepło uśmiechnął – powiedział Tomek Tyczyński, wtedy naczelny w redakcji. Z tym uśmiechem Biskupa Jana żyję i będę żyć dalej. Jest mi łatwiej z TYM jego ciepłym uśmiechem.
A dziś o „śladzie” i mam nadzieję ciepłym uśmiechu biskupa Jana opowiadają ludzie, którzy Dobrego Człowieka poznali. Opowiadają w Wyższym Seminarium Duchownym przy ulicy Młyńskiej jeszcze do godz. 17. Jeśli możecie, odwiedźcie to miejsce, posłuchajcie.
Bartek Olszewski
Fot.: Diecezja Radomska.




