Dzień Otwarty w „samochodówce”: Jeśli zabraknie benzyny
Obejrzeć je mogli wszyscy, niestety - jak sie okazuje - niewielu wie o organizowanych od
lat największej
tego typu imprezie w mieście. Podczas dość długiej naszej obecności na targach nie spotkaliśmy również gimnazjalistów, do których również impreza była adresowana. Jedyną informację reklamującą to motoryzacyjne wydarzenie zauważyliśmy na murach „samochodówki”, w naszym portalu oraz w... RIK-u, czyli Radomskim Informatorze Kulturalnym. Z magistratu na targi przybył jedynie Leszek Pożyczka, dyrektor wydziału edukacji. Zauważy ł„maluszka” odnowionego i prezentowanego przez uczniów na przyszkolnym placu, posłuchał trochę o czym mówiono na konferencji, po czym odjechał. Prezydenta Andrzeja Kosztowniaka, absolwenta "samochodówki" i zapalonego miłośnika motoryzacji nie widzieliśmy. - To ciężkie czasy dla motoryzacji. Ropa też jest na wyczerpaniu, różne źródła podają różne daty jej końca. Rzeczywiście nie prezentujemy tutaj jednoznacznie ekologicznego samochodu, bo jeszcze takowego chyba nie ma. Za to mamy auta wyposażono w szereg rozwiązań wpływających na zmniejszenie zużycia paliwa, jak chociażby system Start Stop wyłączający i uruchamiający silnik podczas postoju na czerwonym świetle – opowiada dyrektor szkoły Wojciech Bernat. I wspólnie wskazujemy taki system w stojących obok nas: najnowszym Peugeocie 508, a także w Renault Latitude, Nissanach, Mercedesach czy Subaru.
To właśnie dyrektor Bernat od pięciu lat organizuje w szkolne targi motoryzacyjne. Przy tej okazji otwierano już nowoczesną stację diagnostyczną. W tym roku szkoła również otworzyła swoje drzwi pokazując nowoczesne, komputerowe wyposażenie. Od września będzie tu nowość: kierunek technik spedytor. – Szkoła cały czas się rozwija. Współpracujemy z czołowymi firmami branży motoryzacyjnej i przedsiębiorstwami spedycyjnymi. Jest ogromne zapotrzebowanie właśnie na spedytorów. To ciekawa, dobrze płata praca. Zapraszamy gimnazjalistów na ten ciekawy kierunek w ramach czteroletniej szkoły technicznej – dodaje dyrektor placówki.
Piotr Siwiec jest uczniem trzeciej klasy technikum. Podczas konferencji wygłaszał swój referat na równi z zaproszonymi profesorami. Opowiadał o transporcie zasilanym niekonwencjonalnie, począwszy od ciągnika poprzez trolejbusy, na autach na baterie i samolotach. - Zasięg pojazdu elektrycznego jest ograniczony. W Warszawie są tylko dwie stacje gdzie możemy naładować takie auto i przejechać dystans ok. 200 kilometrów. Może uczeń mojej szkoły kiedyś wymyśli tani, ekologiczny, dostępny system zasilania przyszłych konstrukcji na kołach – zastanawia się Piotr. Sam ma już prawo jazy. Jak twierdzi, po Radomiu jeździ się trudno, szczególnie w godzinach szczytu. Myśli o studiach związanych z motoryzacją, prawdopodobnie poza Radomiem. Od nas dowiaduje się, że wnętrze jednego z nowoczesnych aut prezentowanych na placu szkoły projektował Polak. Znowu rozmawiamy o Peugeocie 508. – Bardzo chcę kiedyś uczestniczyć w ciekawych projektach, choć wiem, że ciężko się przebić w tej hermetycznej i zamkniętej grupie producentów. Oczywiście polecam moją szkołę, tu jest fajny klimat, dobrze wyposażone pracownie, kiedyś wybrałem ją, nikt mnie nie zmuszał. Od małego interesuję się tym co ma koła i jeździ – zwierza się Piotrek.
(rra)
Komentarz
Za rok kolejne targi połączone z dniem otwartym szkoły. Być może wtedy magistrat z siłą precyzji wskaże to ważne miejsce na mapie Radomia i szerzej rozreklamuje jak na razie największą tego typu imprezę motoryzacyjną w mieście. - Bardzo nam brakuje takich spotkań. Na co dzień konkurujemy ze sobą, skupiamy się na własnej działalności. Targi są doskonałym miejscem gdzie w jednym miejscu mieszkańcy mogą porównać kilkanaście marek, przejechać się samochodami. Szkoda, że nie ma więcej takich imprez – zgodnie twierdzą przedstawiciele dilerów Renault, Mazdy, Hyundaia. A na placu tłumy, głównie uczniów radomskiej samochodówki, którzy również pokazują zbudowane czy odrestaurowane przez siebie pojazdy.
Bartek Olszewski




