Fałek i Adamiec na ławę oskarżonych. Woźniak też?
12 maja 2011
Czy radomscy samorządowcy - i to nie tylko PiS - odpowiedzą przed sądem za homofobiczne wypowiedzi w związku z Żywą
Biblioteką? "Pracownia Różnorodności” uznała, że
za obraźliwe słowa nie przeprosił nawet Ryszard Fałek. Chce, by poza nim, wymiar sprawiedliwości zajął się również Sławomirem Adamcem i
... Kazimierzem Woźniakiem (Radomianie Razem).

Przypomnijmy: z wezwanych do przeprosin Adamca i Fałka, tylko ten drugi opublikował w gazecie oświadczenie. Zaznaczył jednak, że jest „zwolennikiem propagowania innego niż homoseksualizm modelu zachowania, który ze względu na swoje właściwości jest w pełni pożądany z punktu widzenia określonego systemu wartości, zarówno dla konkretnej jednostki, jak i dla społeczeństwa, w którym żyje”.
- Radny Adamiec nie zastosował się do naszego wezwania. Po analizie jego oświadczenia uważamy, że nie zrobił tego również zastępca prezydenta miasta. Skoro tak, to realizujemy swoją zapowiedź, podejmujemy działania prawne. Prywatne akty oskarżenia zostały wysłane do radomskiego sądu rejonowego - informuje Paweł Szmit z zarządu stowarzyszenia ""Pracownia Różnorodności.
- Prywatne akty oskarżenia o zniesławienie w mediach złożył prawnik "Pracowni Różnorodności”, który jest gejem - wyjaśnia Aleksandra Skonieczka z zarządu organizacji. Dodaje, że stowarzyszenie ma niedobre doświadczeniach z posłem Piętą, kiedy prokuratura nie dopatrzyła się tzw. interesu społecznego w ściganiu odrażających pomówień rzucanych z mównicy sejmowej. - W przypadku Sławomira Adamca i Ryszarda Fałka nasze stowarzyszenie od razu skierowało sprawę do sądu, nie tracąc czasu na zawiadamianie policji ani prokuratury - dodaje.
Z prezydentem Ryszardem Fałkiem nie udało nam się skontaktować. O jego przeprosinach Fałka pisaliśmy tutaj.
Sławomir Adamiec sprawę już skomentował na swoim blogu. Napisał: "Non enim possumus quae vidimus et audivimus non loqui! W związku ze skierowaniem przez stowarzyszenie „Pracownia Różnorodności”, aktu oskarżenia przeciwko mnie w/s rzekomych homofonicznych wypowiedzi "oświadczam, że nikogo nie obraziłem, dlatego czuję się niewinny".
Tymczasem stowarzyszenie na swojej stronie poinformowało o liście do kolejnego radomskiego radnego w sprawie homofobii. Wezwanie do złożenia publicznych przeprosin oraz odwołania wypowiedzi skierowano do Kazimierza Woźniaka., który nazwał homoseksualność „chorobą”. W jednej z gazet wypowiedział się tak: „Sławomir Adamiec popadł w histerię. W jaki sposób Żywa Biblioteka miałaby promować homoseksualizm? To choroba, o której trzeba rozmawiać”. Radny ma dwa tygodnie na przeprosiny. Jeśli takowych nie wypowie to dołączy do Adamca i Fałka w sądzie. Z Woźniakiem także nie udało nam się skontaktować.
(raa)

Przypomnijmy: z wezwanych do przeprosin Adamca i Fałka, tylko ten drugi opublikował w gazecie oświadczenie. Zaznaczył jednak, że jest „zwolennikiem propagowania innego niż homoseksualizm modelu zachowania, który ze względu na swoje właściwości jest w pełni pożądany z punktu widzenia określonego systemu wartości, zarówno dla konkretnej jednostki, jak i dla społeczeństwa, w którym żyje”.
- Radny Adamiec nie zastosował się do naszego wezwania. Po analizie jego oświadczenia uważamy, że nie zrobił tego również zastępca prezydenta miasta. Skoro tak, to realizujemy swoją zapowiedź, podejmujemy działania prawne. Prywatne akty oskarżenia zostały wysłane do radomskiego sądu rejonowego - informuje Paweł Szmit z zarządu stowarzyszenia ""Pracownia Różnorodności.
- Prywatne akty oskarżenia o zniesławienie w mediach złożył prawnik "Pracowni Różnorodności”, który jest gejem - wyjaśnia Aleksandra Skonieczka z zarządu organizacji. Dodaje, że stowarzyszenie ma niedobre doświadczeniach z posłem Piętą, kiedy prokuratura nie dopatrzyła się tzw. interesu społecznego w ściganiu odrażających pomówień rzucanych z mównicy sejmowej. - W przypadku Sławomira Adamca i Ryszarda Fałka nasze stowarzyszenie od razu skierowało sprawę do sądu, nie tracąc czasu na zawiadamianie policji ani prokuratury - dodaje.
Z prezydentem Ryszardem Fałkiem nie udało nam się skontaktować. O jego przeprosinach Fałka pisaliśmy tutaj.
Sławomir Adamiec sprawę już skomentował na swoim blogu. Napisał: "Non enim possumus quae vidimus et audivimus non loqui! W związku ze skierowaniem przez stowarzyszenie „Pracownia Różnorodności”, aktu oskarżenia przeciwko mnie w/s rzekomych homofonicznych wypowiedzi "oświadczam, że nikogo nie obraziłem, dlatego czuję się niewinny".
Tymczasem stowarzyszenie na swojej stronie poinformowało o liście do kolejnego radomskiego radnego w sprawie homofobii. Wezwanie do złożenia publicznych przeprosin oraz odwołania wypowiedzi skierowano do Kazimierza Woźniaka., który nazwał homoseksualność „chorobą”. W jednej z gazet wypowiedział się tak: „Sławomir Adamiec popadł w histerię. W jaki sposób Żywa Biblioteka miałaby promować homoseksualizm? To choroba, o której trzeba rozmawiać”. Radny ma dwa tygodnie na przeprosiny. Jeśli takowych nie wypowie to dołączy do Adamca i Fałka w sądzie. Z Woźniakiem także nie udało nam się skontaktować.
(raa)




