Felieton. Ładne kwiatki z sesji można wyłapać…
Jedyny pilot wśród rajców zastąpił Dariusza Wójcika na fotelu
przewodniczącego i tak dolecieliśmy do końca sesji... Gdzieś około
drugiej w nocy. Temat sesji był więc ważny. Tak ważny, że nie obyło się bez wycieczek słowem, gestem, czy nawet miną czynionych. Przy okazji min, odniosłem wrażenie, że posłanka Marzena Wróbel (Solidarna Polska), gdyby miała, to by użyła miotacza ognia. - Nie lubię pana, Panie Fałek! - wyznaje a wiceprezydent wznosi na te słowa ręce niczym premier Marcinkowski swoje "Yes, Yes, Yes" i oświadcza z radością, że on lubi panią posłankę. Działo się to jeszcze za dnia, gdy wszyscy mieli wenę, moc i ochotę a radni PiS stali pod ścianą. Największą moc w punktowaniu obecnej władzy PiS w mieście miała jednak posłana Wróbel: – Ja tu właśnie bronię ideałów Prawa i Sprawiedliwości! Jak to jest, że teraz akceptujecie propozycję SLD? – pytała. SLD swoją drogą też grzmiało na władzę, podobnie jak PO, lecz najbardziej dama w czerwonym żakiecie.
Mer A. Kosztowniak występował nie raz. Tłumaczył, tłumaczył i tłumaczył, by w końcu powiedzieć coś takiego: "dzieci nie będą rozerwane w sposób nienaturalny". Nie dodał jak precyzyjnie. Gustownie, w jasne barwy przyodziany młody Jakub Kowalski (PiS) chciał wiedzieć ile i gdzie dodatkowo pracują/dorabiają nauczyciele z MDK. Nikt mu nie wytknął, że sam pracuje/dorabia w spółkach miejskich od wody i ciepła. Za to ten sam Kowalski razem z Małgorzatą Półbratek widzieli w słowach posłanki w czerwonym „socjotechnikę”, na co sala parsknęła (i to nie raz): „oooooooooooo”. Swoją drogą radna Półbratek zaznaczyła wyraźnie, że ona do PiS nie należy, ale - wyznała - "wchodzę tam, gdzie jestem zapraszana.”
Nie zawiódł mnie wiceprezydent Fałek w jednej ze swych kolejnych tyrad: - Jasne, że w szkołach się otwiera okna, trzeba przewietrzyć klasę (...) Opowiadanie, że okna są pootwierane zimą jest po prostu nieprawdą. O oknach mówił też sam Andrzej Kosztowniak. Gdy usiadł sześć lat temu na fotelu mera dowiedział się, że w szkołach okna są do wymiany. - Wymieniłem trzy czwarte składu - okien oczywiście - zapewniał. Tego mógł nie słyszeć poseł Suski, który sesję oświatową opuścił i pognał do Romy! Wieczorkiem na swym blogu napisał „Uczestniczę w Gali Gazety Polskiej! Człowiekiem Roku - Jarosław Marek Rymkiewicz”. Wcześniej, gdy był w Radomiu obwieścił: prezydent Kosztowniak nie śpi po nocach i martwi się o oświatę. (A senator Skurkiewicz wyznał dziennikarzom, że uczy się włoskiego! Czyżby robił zakusy na placówkę dyplomatyczną w Watykanie?).
Dariusz Wójcik, wyjątkowo był spokojny acz cierpiący, z nogą w „szynach”. Współczuję i życzę zdrowia. Serio. Prawdziwy (choć Wędzonka też prawdziwy, ale tylko wice) przewodniczący naszej rady pobudził się, gdy rządzących ganił z mównicy rodzic z PSP nr 8. Tak się złożyło, że ów pan sympatyzuje z PO, jego żona też, co Wójcik wytykał. - I co z tego – usłyszał w odpowiedzi, by następnie samemu obwieścić światu: - W wieku 18 lat byłem ślusarzem remontowym a edukację zdobywałem później. Handlem i wieloma rzeczami się zajmowałem. Panie Kwiatkowski! Może pan się urodził od razu ministrem a pana żona wiceministrem... - punktował Wójcik. Obwieścił też, że to PO likwiduje szkoły w czym wspierał go Mirosław Rejczak (PiS). – Przez PO paliwo jest drogie, więc ocieplanie szkół jest droższe - nestor radomskich rajców kilka razy to powtarzał.
W końcu Marzena Wróbel zauważyła, że rządzący PiS namawia PO do przejęcia placówek. - Po co pan to robi panie Fałek? Od mieszania nie robi się słodsza herbata – grzmiała i nigdy w czasie wypowiedzi nie wyrabiała się w wyznaczonym czasie. - To proszę przyspieszyć – radził posłance pilot Wiesław Wędzonka (PO). Ryszard Fałek coraz bardziej zmęczonym głosem dodał: - Państwo są po to, by źle wydawać pieniądze. Na co Kazimierz Woźniak wygarnął władzy zmarnowane 8 mln zł na Park Kościuszki, zaś w temacie ciepła proponował wycieczkę po szkołach i pokazanie „zaworów podpionowych”, czymkolwiek to miałoby być. – Sześć lat temu miasto było zadłużone na 60 mln zł., teraz za Kosztowniaka na 336 mln. Hipokryzji władz nie nie jestem w stanie zrozumieć - przyznał się radny Radomian Razem.
Były i inne kwiatki podczas tej nadzwyczajnej, oświatowej sesji. O najważniejszym za moment. Po kilku ładnych godzinach potyczek i wymian „uprzejmości” padł wniosek, by wypowiedzi skrócić do trzech minut. Przeciw było 7 osób, za 12. Głosy podliczał Pszczoła, radny Pszczoła. - Ja rozumiem, że pan prezydent przysypia, ale zapraszamy. Hej hej hej... - wzywał Ryszarda Fałka prowadzący obrady Wędzonka i prosił, by wyjaśnił sens przekształceń w „Kilińskim”. Fałek już zachrypniętym głosem opowiadał o nieruchomościach - Propozycja jest bardzo prosta: zlikwidować, powołać jedną szkołę – mówił. Ale mnie zainteresowała inna wypowiedź wiceprezydenta. Spec od edukacji powoływał się na ministrów PO, którzy stanowią prawo, więc władza w Radomiu musi się stosować do prawa. Hm... Całkiem niedawno usłyszałem z ust wiceprezydenta Fałka: - Życie sobie, przepisy sobie. My jesteśmy praktykami, liczymy pieniądze (słowa te wypowiedział przy okazji raportu NIK o czym pisaliśmy tutaj).
I już absolutnie na koniec: nie zgadzałem i nie zgadam się z (również z niedawno wypowiedzianymi) słowy – Baba z wozu koniom lżej - autorstwa Jakuba Kowalskiego (PiS) i Dariusza Wójcika (też PiS). Oj, ciężki mają teraz ten wóz. Ale jest to ich wóz i pokierują nim jak chcą. Wszak mają przewagę, a nam zostały... kwiatki.
Bartek Olszewski




