Felieton. Siedem boleści Karasia
Tymczasem radny Bohdan Karaś (SLD), na swoim blogu twierdzi, że wypisuję felietonowe głupoty. Nagryzmoliłem, iż radny SLD wystrzega się „Palikotów” niczym diabeł święconej wody. Można dopłynąć do takiego stwierdzenia czytając bloga Pana radnego. Ale radny Karaś gryzmoli, że moje gryzmolenie to głupoty! To ja już zaiste głupieję... Czyżby zatem radnemu było PO-drodze do Palikotów? To możliwe! Ale to również może być głupota, chociaż... patrząc na Facebooka widać blisko radomskiemu PiS do radnego SLD. Ciałem i myszką młodego i zaradnego radnego Kowalskiego PiS pochwala i „lubi to” co radny Karaś pisze. Oj, Panie Bohdanie Karasiu, coś mętna ta woda, za to bardzo ciekawy zbieg okoliczności we wzajemnym wspieraniu się. Ale uwaga, zawsze może znaleźć się grubsza ryba... i wtedy boleść może być nieziemska. Albo radość, jak wtedy gdy w Radomiu dowiedzieliśmy się, że towarzysz Gierek nie był nawet taki zły. I to z ust samego Jarosława Kaczyńskiego!
Tak oto przeszliśmy od pierwszej, poprzez drugą do trzeciej boleści: zdaniem radnego raczkuję. Panie radny: ma Pan rację! I na moje raczkowanie może Pan jak i wszyscy święci, radni, władza liczyć do końca. Mojego lub ich. A że Pana „nazwisko po prostu jakoś bardzo kiepsko pływa” to już nie moja wina, a być może Pana „mistrzów”, bowiem... boleści można dostać, gdy mistrz Marek Wikiński jeszcze do niedawna był lewą ręką (podporą?) młodego Grzegorza Napieralskiego. Obecnie jest prawą ręką Andrzeja Kosztowniaka (PiS) w Administratorze. Chyba nic nie pokiełbasiłem z tymi rękoma? Widzi zatem Pan, Panie radny Karaś, jak to trudno „pojechać całemu SLD i mnie (czyli Panu - przyp. autor) politycznie przy okazji”.
Boleść czwarta:radny Karaś twierdzi, że straszę „Palikotem nawet, ujawniając przy tym swoje głęboko skrywane polityczne sympatie”. Buuuuuhahhahhaaahahhaaa!!! Gdyby ktoś nie wiedział: jeden z „40 rozbójników Palikota” przybył do Radomia, skąd otrzymał mandat. Przybył pod magistrat, gdzie protestują szkoły. Poseł Armand Ryfiński zaiste przybył, pokrzyczał i pojechał i tyle go widzieli. Nakrzyczał przy okazji, że „kamień na kamieniu tu nie zostanie” i... dalej nic. Zaiste, tym wzbudził moją sympatię i śmieję się po dziś! Ale do śmiechu mi nie będzie, gdy „poseł rozbójnik” pokaże jakieś papiery. Powiedzmy na jakieś wspólne interesy. Może to bawić? Może to też być boleścią... Poczekam, popatrzę, gdy będzie coś konkretnego, to jak zawsze napiszemy w niezależnym portalu mojRadom.pl, na który radny Bogdan Karaś zagląda z dziennikarskiego obowiązku, co też jest boleścią – już piątą.
Szósta boleść wypłynęła na skutek polemiki z red. Bożeną Dobrzyńską, która bardzo delikatnie dotknęła tafli mętnego bajorka z rybkami. Po krótkim, treściwym i delikatnym wykładzie redaktorki, radny Karaś zauważył „aby z pokorą i szacunkiem podchodzić do ludzi i zawodu”, co mnie cieszy i z czym się zgadzam, ale kolejne zdanie radnego jest piękniejsze: „na rynek wkroczyli młodzi i gniewni, którzy czasami dobry warsztat próbują zastąpić tzw. strzelanką, czyli waleniem na odlew, byle dokopać, byle dokuczyć. Może nie mieli tyle szczęścia, co ja, aby nauczyć się pewnych zasad.”
Panie radny! Teraz rozumiem czemu połowa miasta wyjeżdża stąd za pracą. Mają gdzieś to nasze mętne bajorko z „kolejką do nauczenia zasad”. Mówi Pan o zasadach wyżej opisanych byłego posła, byłego przewodniczącego, czy może kolegi z rady Kowalskiego, albo jego kolegi (też byłego posła) do spraw wykluczonych? I tak „radomską kolejkę zasad” można by wymieniać dalej i dłużej. Ludzie na to czasu nie mają! I dobrze robią dystansując się od... ach, po prostu szkoda słów; machnąć ręką nawet szkoda, bo nie wiadomo którą - prawą czy lewą.
„Zgadzam się też, że łączenie dziennikarstwa z polityką ma średni sens” - to również Pan radny Karaś napisał. Co ja zaliczam do siódmej boleści i co więcej, tu również zgadzam się z Panem radnym. Moim zdaniem, to ma sens, gdy łączenie dziennikarstwa z polityką wychodzi. A że tak, mogliśmy wszyscy zauważyć na portalu Radom24.pl, którego mistrzem jest Pan radny. To była piękna choinka: życzenia od Wodociągów, od Rewitalizacji, od prezydenta, przewodniczącego rady – cały przenajświętszy PiS zawisł na boleści radnego SLD... (tu na marginesie, czyli w nawiasie - kancelaria prezydenta mimo wstępnych ustaleń, po publikacji felietonu na temat dekoracji świątecznych w mieście (!) autorstwa niżej podpisanego wycofała magistrackie życzenia z naszego portalu). No chyba, że radny Karaś jest filantropem? Ale czy w Radomiu można być filantropem?
... jakoś nie chce mi się gryzmolić więcej głupot. Tym razem! Poczekam jakiś tydzień, dwa i coś nagryzmolę znowu ku uciesze/bolączce czy czego tam sobie pragnie ten czy inny mistrz naszej radomskiej „siły w precyzji”.
Bartek Olszewski
P.S. Wiemy, naśmiewanie się z nazwisk jest nieeleganckie, niegrzeczne i poza granicami dobrego smaku. Ale my się nie naśmiewamy, mamy tylko takie felietonowe (od siedmiu boleści) skojarzenia. Co felietoniście, jak wiadomo mistrzowi gatunku Bohdanowi Karasiowi, wolno. Z tej samej beczki: dyrektor Teatru Powszechnego Zbigniew Rybka z właściwym sobie poczuciem humoru przyjął od aktorów kupione przez nich akwarium. Stoi u niego w gabinecie. W środku pływa rybka oczywiście. Nie Rybka.




