Felieton. Siłę w precyzji lubi 36 osób
I przekonywał za pomocą krakowskiej firmy, której talary przyznał. I garstka radomian odwiedziła Resursę na początku listopada, by się dowiedzieć ile sama i reszta mieszkańców dwustutysięcznego miasta waży. By się dowiedzieć, że prezydent Kosztowniak nie boi się latających nad jego głową maczet (o czym pisał nawet na swoim blogu). Być może nasz prezydent ma twardą maczeto-odporną głowę, ale sprawę precyzyjnie ujmując: gdyby „coś się stało”, to wybór nowego mera byłby kosztowny. Na szczęście myślała Marta Ratuszyńska sympatyzująca z SLD, twierdząc, że zabawa z maczetami nie jest bezpieczna.
Kampania, która ma nas oświecić „o precyzji w nas” kończy się za kilka dni. Talarów poszło na to jakieś 300 tysięcy! Mówiąc precyzyjnie, to za taką kasę (mniejszą wydają partie na swoje kampanię) spodziewałem się zalepienia bilbordami całego miasta. Reklam wszędzie! A tu... bidnie, oj bidnie. W internecie, na specjalnie uczynionej precyzyjnej stronie aż huczy! Co było na stronie z początkiem listopada, to jest i z końcem, nic więcej... Więc klikam w Facebooka, bo jak wiadomo „skoro nie ma cię na Facebooku, to nie istniejesz” . Dowiedziałem się, że „Siła w precyzji” tam istnieje. Polubiło ją, w sensie kliknęło na „Lubię to”... 36 osób! Wśród nich nasz prezydent i pani wiceprezydent. A gdzie reszta partyjnych kolegów naszej władzy, która tak dziarsko działa w internecie? Panowie, możecie klikać, wszak „baby już nie macie na wozie” - poprzyjcie prezydenta i tam! A gdy to uczynicie, to na tejże stronie Faceboka dowiecie się o jesiennym festiwalu w... Opatowie. Brawo!!!
Jedźmy dalej. Te 300 tysięcy poszło między innymi na baner przy 11 Listopada: jest spory. Inne jakoś ciężko mi wskazać. Prezydent wskazywał na firmę, która przyszła inwestować akurat do naszego miasta, bo tu jest precyzyjnie... I nie ma depresji! Sam bym przyszedł i zainwestował, gdybym wiedział, że podatku to zapłacę tyle, co kot napłakał, bowiem będę działać w specjalnej strefie. W dodatku ludzi sobie precyzyjnie wyszkolę ,bo... precyzyjni to oni mogą być, ale precyzyjnie to ja im będę płacić, więc niech precyzyjnie robią to co ja chcę.
Jest jeszcze precyzja w komunikatach prasowych płynących z magistratu. Na przykład „Siła w precyzji edukacji technicznej”, "Siła w precyzji: urzędnicy chcą ujednolicić procedury. Spodziewam się niebawem przeczytać „Siła w precyzji machania łopatą na Piotrówce omówiona na konferencji archeologicznej w Resursie”. Spodziewam się też balonów wypuszczonych z jakiegoś portu balonowego wymalowanych w logo o tej precyzji, którą mamy głosić wszem i wobec. Do końca kampanii zostało kilka dni, proszę, puśćcie te balony! Będzie tak ładnie, niech fruwają nad radomską jesienną szarością. Niech „niemiecka precyzja” nie zasłania mi widoku precyzyjnego radomskiego korka, w którym muszę stać. Bo ujawnia się mój „radomski temperament”, gdy pomyślę sobie o ostrych maczetach, największym radomskim pracodawcy, jakim jest PUP albo MOPS. Gdy pomyślę o „300 kawałkach” wydanych na to... coś precyzyjnego! Na dodatek słowa prezydenta, że uświadamiać i przekonywać nas do precyzji będzie długo.
Panie prezydencie! A a niech pan sobie przekonuje, tylko proszę mi nie mówić, co ja mam mówić moim znajomym, bliskim. O tym co tu widzę. Precyzyjnie sprawę ujmując namawiam, by się dystansowali od nisko latających ostrych maczet – nawet precyzyjnie sterowanych przez młodego człowieka... No chyba, że im życie obrzydło. Ach, puśćcie te balony - niechaj w końcu coś się stanie!
Bartek Olszewski




