Fiasko inicjatywy referendalnej w Radomiu. Prezydent Radosław Witkowski może spać spokojnie
Prezydent Radomia ocalił głowę. Nie będzie referendum w sprawie odwołania Radosława Witkowskiego, bo inicjatorom jego zorganizowania nie udało się zebrać wystarczającej liczby podpisów pod wnioskiem. – Nie traktuję tej informacji jako powodu do triumfowania – skomentował sam zainteresowany.
Do zorganizowania referendum trzeba było zebrać do 27 maja 15 tys. 035 podpisów. Ale akcja zakończyła się fiaskiem.
Wniosek o referendum komitet złożył u komisarza wyborczego 27 maja. Niedługo później inicjatywę wsparło też radomskie Prawo i Sprawiedliwość. Komitet miał 60 dni na zebranie podpisów i złożenie ich do biura wyborczego w Radomiu. Termin upływał w poniedziałek, 27 lipca o godzinie 15.30. Jak poinformowała po tym czasie Anita Bugajny, dyrektor Delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Radomiu, komitet referendalny nie złożył wymaganej prawem liczby podpisów w ustawowym terminie.
Teraz komitet referendalny ma trzy dni na zniszczenie list z podpisami mieszkańców i dostarczenie protokołu zniszczenia do komisarza wyborczego.
Kto chciał odwołać?
Jak już pisaliśmy, komitet referendalny tworzyli m.in. przedstawiciele Stowarzyszenia Lepszy Radom, Bezpartyjnych Samorządowców, Stowarzyszenia Represjonowanych i Internowanych w Stanie Wojennym, Klubu Inteligencji Katolickiej w Radomiu i stowarzyszenia Radomski Czerwiec 76. Inicjatorzy utrzymywali, że to działania społeczne, podjęte przez mieszkańców niezadowolonych z zarządzania miastem. Ale powiązania polityczne z partiami prawicy i skrajnej prawicy są bardzo wyraźne.
Inicjatorzy referendum sformułowali pod adresem prezydenta Radomia szereg zarzutów, m.in. niegospodarność i nadmierne zadłużanie miasta.
Prezydent Witkowski: to nie powód do triumfowania





