Jarosław Kaczyński w klubie
Prawo i Sprawiedliwość zorganizowało swój ogólnopolski wieczór wyborczy w radomskim klubie G2. - Radom to miasto przyjazne, które zawsze chętnie wita gości – zapewniał na początku spotkania poseł Marek Suski. Za swoje wystąpienie dostał gromkie brawa, podobnie jak przewodniczący klubu parlamentarnego PiS. – Wybory samorządowe właśnie mamy zakończone. Gdy popatrzymy na wstępne wyniki to widać, że jest dobrze. Nasz kandydat zdobył w Warszawie dwa razy większe poparcie od Wojciecha Olejniczaka! - cieszył się poseł Mariusz Błaszczak.
Wszyscy jednak czekają na przemówienie przewodniczącego Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. Ten przybył do G2, gdy wszyscy patrzyli w ekrany telewizorów podające wstępne nieoficjalne wyniki. - 46 dla Kosztowniaka, 10 dla Szprendałowicza, takie mamy wstępne informacje z sześciu komisji – poinformował dziennikarzy Jakub Kowalski.
Na scenę, w towarzystwie młodych osób wchodzi przewodniczący PiS. Najpierw gratuluje Andrzejowi Kosztowniakowi. – Na pewno będzie prezydentem i będzie mógł pracować na rzecz Radomia – zapewnia Jarosław Kaczyński. 
– Jednocześnie chcę powiedzieć całej Polsce. Gdyby nie ta zaplanowana, perfidnie przeprowadzona z pełną premedytacją akcja, my byśmy te wybory wygrali – mówił Kaczyński (owacja sali). - Gdyby nie ta czarna groteska, w której ci sami powoływali się na spuściznę Lecha Kaczyńskiego i przyznawali się do rozmów z Palikotem - trudno o czarniejszą groteskę - gdyby nie ci ludzie, mielibyśmy zwycięstwo. To co jest ważne to konsolidacja, analiza tych wyników i rok zdecydowanej pracy, by wybory w 2011 r powinny zakończyć się jak te: zwycięstwem. Czas Platformy się kończy. – podkreślał szef PiS.
Po wystąpieniu przewodniczącego już nikt inny nie zabierał głosu. Lider PiS wyjechał z G2 po godz 23. Sala klubowa szybko opustoszała. Zostali tylko dziennikarze oraz radomscy posłowie, prezydent Andrzej Kosztowniak i kilkunastu przedstawicieli partii, którzy w zamkniętym pomieszczeniu analizowali spływające nieoficjalne wyniki wyborów samorządowych w Radomiu.
- Mamy nieoficjalne dane z ponad 20 komisji. 53 lub 46 dla obecnego prezydenta, do 18 dla Piotra Szprendałowicza. Marek Wikiński ma kilka procent> nie wiem jak będzie – rzuca zmęczony Jakub Kowalski i wraca do swojego komputera, gdzie spływają nieoficjalne informacje.
Prezydent Radomia też czeka. – Dla mnie to wielkie osiągnięcie. Mimo zmęczenia jeszcze czekam, jestem bardzo zadowolony i szczęśliwy. Radomianie wysoko oceniają naszą wspólną pracę. Mam nadzieję, że będzie nam dane rządzenie miastem przez kolejne cztery lata. Wolałbym by decyzja zapadła już teraz. Jeśli tak nie będzie, to przez najbliższe dwa tygodnie czeka nas ciężka praca. Patrzę z dużą pokorą. Nie ma hurraoptymizmu, jest praca – mówi Andrzej Kosztowniak.
Bartek Olszewski




