„Łączniki”: Pieniądze może w marcu

27 lutego 2012
Blisko 400 osób z Fabryki Łączników czeka na zaległe wynagrodzenie. Jak się dowiedzieliśmy, na pierwsze pieniądze mogą liczyć z końcem... marca.

 

Fabryka ma przestójZałoga ma otrzymać pensje z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. - Ale syndyk jeszcze nie wysłał listy pracowników do Funduszu.  tymczasem na pieniądze za grudzień i styczeń czeka 385 osób – mówi nam Marcin Gębczyk, szef komisji zakładowej NSZZ „Solidarność” w fabryce.

Zgodnie z ustawą o finansach publicznych, w razie niewypłacalności pracodawcy jego zadania realizuje minister pracy oraz marszałkowie województw poprzez wojewódzkie urzędy pracy. W przypadku "Łączników" poprzez  Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych przy WUP w Warszawie.

– Syndyk jest z nami w kontakcie. Na przygotowanie wykazu ma 30 dni – słyszymy od Joanny Piłki, kierowniczki FGŚP w warszawskim WUP. W przypadku Fabryki Łączników ten czas się liczy od 14 lutego. - Jak do tej pory syndyk nie naruszył żadnych przepisów. My mamy dwa tygodnie na weryfikację wykazu. Zakładając, że nie będzie błędów w listach, pieniądze przekażemy syndykowi. Pracownicy otrzymają wtedy zaległe wynagrodzenie do daty upadłości zakładu – wyjaśnia Joanna Piłka. Jeśli syndyk nie dostarczy list, będą to mogli uczynić pracownicy. - I wtedy także wypłacimy pieniądze, ale najszybszą formą jest droga poprzez syndyka - dodaje.

Nie udało nam się skontaktować z syndykiem firmy. Jedyny telefon, jaki działa w Fabryce Łaczników, to ten na portierni.

(raa)

Reklama