Masz pomysł na Plac Jagielloński?

Jak pisze na swoim blogu Kosztowniak, konsultacje społeczne będą dotyczyć „ważnego dla naszego miasta projektu”. W tym celu prezydent zwrócił się do przewodniczącego Komisji Rozwoju Rady Miejskiej Adama Bocheńskiego o zorganizowanie „spotkania poświęconemu pomysłom na zagospodarowanie tego miejsca”.
Andrzej Kosztowniak wierzy w radomian i ich kreatywność. Podkreśla: „Pomysłów jest pewnie wiele i z chęciom (pisownia oryginalna!!! - przyp. redakcja) służby miejskie odpowiedzialne za przygotowanie konkursu zbiorą wszelkie pomysły i sugestie. Mam nadzieję, że uda się wspólnie, jak np. przy okazji przebudowy placu Corazziego, wypracować kompromisowe i szeroko akceptowalne rozwiązanie.”
Szef magistratu już zaprosił na spotkanie architektów i różne środowiska społeczne Radomia. Jak twierdzi „Wszystkie komisje Rady Miejskiej są jak zwykle otwarte, tak więc zachęcam do udziału i wyrażenia opinii. Konkretne miejsce i godzina spotkania będzie ustalone (pisownia oryginalna z błędem gramatycznym! - przyp. redakcja) przez Przewodniczącego Komisji Rozwoju i upubliczniona. Już teraz zapraszam" - zachęca Andrzej Kosztowniak.
To zapowiada nam się chyba jakaś powtórka. O pomysłach zagospodarowaniem placu w centrum miasta pisaliśmy tu, tu, tutaj, pod tym adresem, oraz w tym miejscu. Ostatnio zaś pisaliśmy o inicjatywie budowy pomnika Lecha Kaczyńskiego, miejsce dla tego postumentu też jest poszukiwane. Dlaczego nie Plac jagielloński? Lewica również myśli o placu pod pomnik, tym razem dla "Dziada", czyli międzywojennego prezydenta Radomia Józefa Grzecznarowskiego.
(raa)
Komentarz. Z chęciom posłuchamy
Jak to dobrze, że tym razem prezydent nie zaczyna od końca. Plac jaki jest każdy widzi: świetne i bezpłatne miejsce parkingowe w śródmieściu dla setek samochodów. Ruina. A obok wypasione Centrum Słoneczne. To dobrze, że prezydent planuje najpierw dyskusję, a potem podejmie decyzje. Inaczej niż to było w przypadku Bramy Krakowskiej: ogłosił konkurs, wybrał zwycięzcę, a potem pod mocną presją opinii społecznej pokazał trzy prace, które napłynęły na konkurs. Radomianom nie przypadły one, a szczególnie zwycięska, do gustu. Ale jest już po kisielu.
Ma rację prezydent: pomysłów na Plac Jagielloński będzie wiele, a najgłośniej będą krzyczeli pewnie ci, którzy w nazwie stowarzyszenia mają przymiotnik: "jagiellońskie". Bo będzie im się, i królewiczowi Kazimierzowi, plac należał bardziej niż innym.
Prezydent przywołuje przykład "Placu Corazziego". Po pierwsze mam prośbę, by nie powielał pan błędu. który roznosi się jak jakaś zaraza: w Radomiu nie ma placu Corazziego! Jest budynek, który zaprojektował architekt o tym nazwisku i który zwyczajowo jest tak określany.
Po drugie: pana ekipa wcale nie posłuchała większości głosów radomian, w tym także urbanistów, byście nie przebudowywali placu przed gmachem właśnie na tę modłę! Jak to się szybko zapomina...
Po trzecie: mamy pieniądze na przebudowę Placu Jagiellońskiego? Przecież w tym roku wykreślił pan z budżetu miasta przebudowę równie już obskurnego Pl. Konstytucji z fontannami włącznie. A wyborów samorządowych w tym roku nie ma. No, hm... chyba, że jednak chodzi o pomoc kolegom parlamentarzystom z PiS.
Po czwarte: Czy znowu na spotkanie wyśle pan Bogu ducha winną wiceprezydent Annę Kwiecień, której kompetencje w tych sprawach mają się, że tak powiem, jak pies do jeża? Przecież tego samego dnia organizuje pan "spotkanie ponad podziałami"?
Po piąte: proszę zatrudnić korektora (redaktora) bloga. Na razie takiego od poprawności językowej.
Bożena Dobrzyńska




