Metamorfoza w Sezamie

30 marca 2011
Tu stołował się być może nawet cały Radom. Ale przez ostatnie miesiące bar w Sezamie przy ul. Moniuszki był zamknięty. Dziś, jak gdyby nigdy nic, otworzył się znowu dla konsumentów. W środku nowy, piękny wystrój. Ceny też szokują.

Nowe kolory, stare ceny i pyszne jedzenie
- Przechodziłem, widzę działa, otwarte! Zamówiłem żurek z kiełbasą. Niebo w buzi, wyjątkowo smakował. Trochę tęsknię za poprzednim wystrojem, ale teraz też jest super. Zrobiło się bardziej europejsko a ceny są wyjątkowo niskie, wręcz śmieszne w porównaniu do tego co jest w innych lokalach. Jest genialnie: atmosfera, smak, wygląd – zachwala Bartek Andraszek.

Od rana drzwi baru non stop otwarte. Ludzie wchodzą i się nie mogą nadziwić. Miejsce wyremontowane, na ścianach subtelna kolorystyka, gdzieniegdzie delikatne ozdoby. Można wygodnie usiąść. Jednorazowo w środku fantastyczne zapachy może wdychać i potrawy degustować kilkadziesiąt osób. - To wręcz metamorfoza baru. Nad nowym wystrojem pracowali architekci i artyści. Bardzo pozytywnie nas postrzegają klienci, wszyscy są zaskoczeni. Remont trwał cztery miesiące. Teraz już nawiązujemy do XXI wieku – cieszy się Jacek Stępień, zastępca kierownika lokalu.

Stali konumenci nie poznają teraz baru 

W barze pracuje ta sama co dotychczas kadra, 12 osób. Wśród nich doświadczeni kucharze od lat związani z gastronomią. W menu kilkanaście pozycji. Zupa dnia kosztuje 3.50 zł., pierogi z kapustą i mięsem 5 zł., ruskie 5,70 zł.

- To jest tani bar. Ceny są na pewno konkurencyjne i wyważone. Wyjdzie "w praniu", czy pokryją się koszty i czy wyjdziemy na plus. Ale jestem dobrej myśli. Przez 40 lat wyrobiliśmy sobie dobrą opinię. Konsumenci są przyzwyczajeni i do miejsca, i do naszej kuchni - uważa J. Stępień. Przypomina, że bar serwuje dania tradycyjne. - To kuchnia polska, bez żadnej chemii, nie stosujemy ulepszaczy. Tyle co sól i pieprz. Dbamy o prawdziwy smak – zachwala.

Nie było hucznego otwarcia. Dlaczego? - Nie chcieliśmy rozgłosu. Dziś po prostu przyszliśmy do pracy i otworzyliśmy bar. U nas w ogóle nie czeka się na obsługę, przy ladzie wybieramy to, co nas interesuje. Zapraszamy do godz. 18. Oferujemy także dania na wynos. Życzymy smacznego! – mówi Jacek Stępień i wraca do kolejnych osób korzystających z uroków metamorfozy bistro.

Bartek Olszewski

Reklama