MZDiK szuka dyrektora i pieniędzy

Jeszcze wczoraj po południu w magistracie znajdowały się koperty z dokumentami od dwóch zainteresowanych. Dziś komisja konkursowa otworzyła już sześć. - Tak, jedna z nich jest moja. Czekam na rozmowę kwalifikacyjną - mówi Kamil Tkaczyk. Jako dodaje, podczas niej przedstawi koncepcję zarządzania MZDiK, bo nie chce zdradzać swoich pomysłów kontrkandydatom.
Pozostali kandydaci na dyrektora to: Jan Moskal, Roman Błędowski, Piotr Szymczak, Piotr Bochniak i Arkadiusz Filipiuk. Wśród są pracownicy: Wojewódzkiego Zarządu Dróg w Warszawie i Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu oraz trzech prywatnych przedsiębiorców. - Wszystkie oferty komisja przyjęła. Za tydzień odbędzie się rozmowa z kandydatami, efekt niezwłocznie pozna pan prezydent Kosztowniak. Nowego szefa MZDiK poznamy na początku lutego – zapowiada sekretarz miasta Rafał Czajkowski.
Przed nowym dyrektorem MZDiK nie lada wyzwanie. Wśród wielu obowiązków związanym z ruchem drogowym, komunikacją i utrzymaniem we właściwym stanie ciągów pieszych musi również dokończyć rozpoczęte remonty. – Jeśli będą konieczne dodatkowe konsultacje z kandydatami, to zostaną one przeprowadzone przez prezydenta – dodaje Czajkowski.
Sporym wyzwaniem dla nowego dyrektora będzie też wyegzekwowanie kar za opóźnienia powstałe przy remontowanych ulicach Kozienickiej i Słowackiego. MZDiK wyliczył straty i żąda od wykonawców robót ponad 2,5 mln zł.
Jeśli sprawa o odszkodowania zakończy się w sądzie, miasto będzie tam reprezentował były dyrektor Marek Czyż. To właśnie jemu oraz zastępcy Aleksandrowi Baciarelliemu podziękował prezydent Andrzej Kosztowniak za współpracę. Powodem rozstania były opóźnienia i błędy przy odbiorze realizowanych remontów dróg w Radomiu. Według naszych informacji, prezydent Kosztowniak był także niezadowolony z jakości odśnieżania, szczególnie przed i podczas wyborów samorządowych. Do czasu wyłonienia nowego szefa, firmą zarządza Kamil Tkaczyk.
(raa)
Więcej o konkursie na dyrektora MZDiK pisaliśmy tu.




