POdsumowali przegraną

6 grudnia 2010
- Mamy dobry wynik, dobry dla Platformy Obywatelskiej. Kampanię kończymy optymistycznie. Zadzwoniłem do prezydenta Kosztowniaka z gratulacjami i ofertą współpracy dla dynamicznego rozwoju naszego miasta. Prezydent ofertę przyjął z radością – zapewnia przegrany Piotr Szprendałowicz.

 
Piotr Szprendałowicz nie uważa sie za przegranegoPo emocjach niedzielnego wieczoru wyborczego kandydat PO dziękował mieszkańcom Radomia, którzy zagłosowali na niego w wyborach. - 40 procent. Jestem bardzo zadowolony z tego wyniku i zobowiązany wobec osób, które mi zaufały. Nie jestem rozgoryczony, ale zmęczony i mocno przeziębiony – przekonuje Piotr Szprendałowicz

Szprendałowicz zapowiada teraz pracę w samorządzie miasta. Mandat obejmie i przyrzeczenie jako radny złoży na najbliższej sesji. - Chcę wspierać władze Radomia z pozycji opozycyjnego radnego, a kiedy trzeba krytykować – zapowiada. Oceniając kampanię uważa, że na starcie jego szanse z Kosztowniakiem nie były równe. - Prezydent Kosztowniak miał pewien handicap, wiele razy nie utożsamiał się z PiS, budował wizerunek niezależnego kandydata widząc słabnącą pozycję swojej partii w kraju. Ilości bilbordów i materiałów promocyjnych odgrywała tu większą rolę niż merytoryczna dyskusja, której mi brakowało. Prezydent się lansował i używał w kampanii swoje stanowisko - wylicza Szprendalowicz. Podkreśla, że w drugiej turze była bardzo mała frekwencja, a Kosztowniaka poparło kilkanaście procent radomian. - To jest wielka porażka sprawujących władzę – sumuje Szprendałowicz.
 
Sama Platforma Obywatelska, mimo przegranej, swoją kampanię ocenia jako profesjonalnie przygotowaną. Sztabowcy podliczają koszty. – Przyrost głosów po pierwszej turze jest zdecydowanie większy, to dobry prognostyk przed wyborami parlamentarnymi, które mają się odbyć za rok - mówi Zbigniew Banaszkiewicz przewodniczący PO w Radomiu.
 
Piotr Szprendalowicz po krótkim odpoczynku zamierza zdecydować o dalszej pracy zawodowej. Na razie nie wie co będzie robił. Nie umie także odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Donald Tusk nie przyjechał wspierać go przed drugą turą. – Nie rozmawiałem z premierem. Być może z powodu zimy trudno było mu być w kilku miejscach w jednym czasie - tłumaczy. Przypomina, że był to jego pierwszy start w wyborach na prezydenta. - Osiągnąłem rekordowy wynik do rady miejskiej – dodaje Piotr Szprendałowicz.

(raa) 
Reklama