Prezes Administratora z zarzutami

7 lutego 2011

Zarzuty działania na szkodę RTBS Administrator Prokuratura Rejonowa Radom-Wschód postawiła Karolowi F. Szef miejskiej spółki nie przyznaje się do winy. 





Prokuratura sprawdza jak rządzą w Administratorze - Szef firmy działał na jej szkodę, skutkiem czego Administrator poniósł stratę w łącznej kwocie 18.647 zł - informuje rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Małgorzata Chrabąszcz.

Wszystkie zarzuty wobec prezesa Administratora dotyczą lipca 2009r. Jak ustalili śledczy, Karol F. przedkładał polecenia wyjazdu służbowego poświadczając w nich nieprawdę. Rzekomo przez sześc dni w czerwcu 2009 r. uczestniczył w szkoleniach w Nowym Sączu, Warszawie i Gdańsku. Niezasadnie wypłacono mu zwrot poniesionych kosztów delegacji - 2 tys.337 zł.

Kolejny zarzut związany jest z Wyścigiem Solidarności, którego trasa przebiegała przez Radom. Zdaniem prokuratury, Karol F. doprowadził do poniesienia przez spółkę niezasadnych kosztów usługi cateringowej dla organizatorów imprezy w wysokości 2 tys.750 zł. - Na jego polecenie faktura za wykonaną usługę została niezgodnie z prawdą opisana i zaksięgowana jako koszt zarządzania wspólnotami mieszkaniowymi – tłumaczy M. Chrabąszcz.

Trzeci zarzut dotyczy bezpodstawnego zwolnienia z obowiązku świadczenia pracy przez jednego z pracowników. - Działo się to w ciągu pięciu miesięcy 2009r. i związane jest z pracą prokurenta Administratora, - Błażeja P. Przez ten czas pozostawiono mu wynagrodzenie 2 tys. 400 zł miesięcznie brutto. Zdaniem prokuratora, spółka poniosła niezasadne koszty jego zatrudnienia w wysokości nie mniejszej niż 13 tys.560 zł – dodaje rzeczniczka.

Błażej P. również usłyszał zarzuty działania na szkodę Administratora wspólnego i w porozumieniu z prezesem Karolem F.

Podejrzani nie przyznali się do stawianych im zarzutów. Grozi im do 5 lat pozbawienia wolności i grzywna.

Prokuratorskie zarzuty dla prezesa Administratora to wynik sprawy związanej z jego byłym zastępcą Pawłem Stępniem. Został on odwołany przez radę nadzorczą spółki za z powodu "ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych", ponieważ pobierał pieniądze za korzystanie ze służbowego samochodu, choć wcześniej stracił prawo jazdy. Oficjalnie jednak prezydent jako powód odwołania Stępnia podawał utratę zaufania do niego. Stępień przekazał wtedy do prokuratury taśmy z nagraniami rozmów, które toczyły się m.in. z udziałem Andrzeja Kosztowniaka i byłego wiceprezesa Administratora. Po doniesieniu prezydenta, że mógł być w ten sposób szantażowany, prokuratura tego nie potwierdziła, ale wykorzystała nagrania do prowadzenia śledztwa w Administratorze. Uznała bowiem, że informacje, które Stępień chciał ujawnić okazały się prawdziwe, a podanie ich do publicznej wiadomości było w interesie społecznym.

(raa, bdb)

Reklama