• wiadomości
  • wydarzenia
  • kultura
  • rozrywka

Radny PiS zaatakował publicznie radnego PiS. Czy powinien stracić funkcję przewodniczącego komisji?

31 sierpnia 2021

Co przystoi radnemu? Czy publiczna bójka pomiędzy dwoma przedstawicielami rady miejskiej, na dodatek tego samego klubu, to ich prywatna sprawa? Czy jeden z nich powinien zostać odwołany z funkcji przewodniczącego komisji? Na razie te pytania pozostają bez odpowiedzi, a temat ma wrócić na następną sesję.

 

Piotr Kotwicki

 

Sprawa nie jest nowa, bo do scysji, a ponoć także do użycia przemocy miało dojść pomiędzy radnymi PiS: Dariuszem Wójcikiem, byłym przewodniczącym rady i byłym szefem klubu radnych, a Piotrem Kotwickim w czerwcu, na stadionie po meczu. Wójcik miał być wtedy opluty i uderzony w twarz przez Kotwickiego. Wójcik - jak wyjaśniał w mediach - uznał, że jego klubowy kolega zachował się w ten sposób, bo były szef rady promował książkę wydaną przez IPN "Kryptonim Pątnicy. Służba Bezpieczeństwa wobec pieszych pielgrzymek na Jasną Górę w latach 1976-1988". Jej autorzy, księża Lech Gralak i Piotr Tylec ujawniają w niej księży i świeckich, tajnych współpracowników SB. Znalazło się tam także nazwisko osoby z bliskiej rodziny Kotwickiego.

Wójcik: to nie ta pora

Podczas wczorajszej sesji rady miejskiej, pod jej koniec,  w punkcie "sprawy różne" głos zabrał Wiesław Wędzonka (Koalicja Obywatelska), który poinformował, że jego klub składa wniosek o odwołanie z funkcji przewodniczącego komisji ochrony i kształtowania środowiska Piotra Kotwickiego. Sam Wójcik przekonywał, że "może przyjdzie na to czas, ale nie teraz", a m.in. Kazimierz Staszewski apelował, by wstrzymać się z decyzją i dać szansę wypowiedzenia się samemu zainteresowanemu. - Trzeba wysłuchać drugiej strony, zdarzenie było z udziałem dwóch osób. A może radny przyjdzie i sam zrezygnuje? - przekonywał. Bo Kotwickiego na sali nie było i próby jego "sprowadzenia" nie powiodły się, choć radni gotowi byli czekać na niego nawet godzinę. Zarządzono nawet przerwę w obradach.

Nie interesują nas wasze sprawy

- Nas nie interesują nas wasze wewnętrzne sprawy, czy go zawiesicie, czy nie. Wszyscy natomiast zgadzamy się, że nie ma akceptacji dla takiego zachowania. Czy taka osoba powinna być przewodniczącym komisji? - pytała przewodnicząca klubu radnych KO Marta Michalska-Wilk. Poinformowała, że jej klub przygotuje uchwałę w tej sprawie, bo jak się okazało (wyjaśniała to mecenas rady), sam wniosek nie wystarczy.

- Nie mieszajcie  do tego PiS-u. Złożyliście wniosek, ale to nic nie ma wspólnego z partią, ona swoje stanowisko zajęła  - ten głos Dariusza Wójcika był słyszalny, choć wypowiedziany podczas przerwy, bo nie wyłączył mikrofonu. Radny dodał, że nikt z PiS-u nie popiera takiego zachowania Kotwickiego.

Marta Michalska-Wilk zgodziła się z opiniami, że trzeba dać szansę wypowiedzenia się drugiej stronie. - Dziś tej uchwały nie będziemy procedować, Kotwicki będzie miał szansę zabrać głos - zapowiedziała złożenie projektu uchwały na najbliższą sesję rady miejskiej.

Bożena Dobrzyńska

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tags