Tag: Straż Miejska

Kontrola w radomskiej Straży Miejskiej wykazała, że jej były komendant przyznawał niektórym pracownikom nagrody pieniężne nawet osiem razy do roku i to w znaczących kwotach, co „skutkowało utratą charakteru ich uznaniowości”. Dwie osoby otrzymały tego samego roku ponad 24 tys. zł, a inne – tylko 200 zł.

Nietypowe znalezisko: mieszkaniec Radomia zgłosił dzisiaj do Straży Miejskiej, że po ul. Gryczanej spacerują… dwie kozy. Stwarzały one zagrożenie w ruchu drogowym. Ekopatrol SM odnalazł zwierzęta i przewiózł je do gospodarstwa rolnego, z którym gmina ma podpisaną stosowną umowę.

Śmieci, w tym opony samochodowe, w przydrożnych rowach, krzakach. Worki z odpadami w ulicznych koszach. W ten sposób radomianie oszczędzają za wywóz odpadów. MZDiK przekonuje, że to złudne oszczędności, bo za takie zachowanie niektórych mieszkańców płacimy wszyscy. – Dzwońcie na całodobowy numer Straży Miejskiej 986 – apelują drogowcy.

Postępowanie dotyczące zajść 24 czerwca wykazało niezbicie: brak nadzoru nad działalnością Straży Miejskiej, wprowadzenie w błąd prezydenta oraz przedstawienie nierzetelnych wyjaśnień – zapewnia w komunikacie prasowym magistrat.

Paweł Górak odwołany kilka dni temu i zwolniony z pracy komendant Straży Miejskiej w Radomiu złożył w sądzie pozew o uznanie za bezzasadne wypowiedzenia i przywrócenie go do pracy na poprzednie stanowisko.

Sekretarz miasta ma… mniej obowiązków. Prezydent odebrał mu nadzór nad wydziałami: bezpieczeństwa, zarządzania kryzysowego i ochrony oraz dwoma biurami. Wszystko po tym, jak Rafał Czajkowski skrytykował Radosława Witkowskiego za odwołanie komendanta Straży Miejskiej.

Czy to już wojna na górze? Zwolnienie komendanta Straży Miejskiej przez prezydenta, spowodowało zaskakującą reakcję sekretarza miasta, któremu ta formacja podlega. – Jeśli pan sekretarz nie zgadza się z moimi decyzjami, to wie, co powinien zrobić – komentuje z kolei Radosław Witkowski.

Komendant Straży Miejskiej Paweł Górak stracił stanowisko i pracę. Wszystko przez wydarzenia z 24 czerwca, kiedy to członkowie Młodzieży Wszechpolskiej zaatakowali uczestników manifestacji Komitetu Obrony Demokracji.

Straż Miejska rozpoczęła kontrole dzikich kąpielisk. – Zabawa przy takich zbiornikach jest bardzo niebezpieczna. Nielegalne kąpieliska mają nieprzebadane dna. Często znajdują się tam gałęzie, szkło czy inne przedmioty, o które łatwo można się skaleczyć – ostrzegają funkcjonariusze.

Najpierw bili młodego mężczyznę, a potem na komisariacie swoją agresję skierowali w stronę strażników miejskich. Okazało się, że jeden z awanturników przyjechał ze Stanów Zjednoczonych i od kilkunastu godzin świętował swoje imieniny.