Wojewoda naklejał billboard na Gołębiowie II
- Kiedyś pracowałem na wysokościach, a teraz do pracy jeżdżę na rowerze – zapewniał dziennikarzy i grupkę mieszkańców osiedla.
Wprawdzie
na billboardzie widnieje oficjalne hasło Platformy (Silna Polska w
bezpiecznej Europie), to jednak wojewoda ma też drugie, na prywatny
użytek. – "Kozłowski, mazowiecki, europejski" – mówi i zdradza, że to
jeden z pomysłów internaty z Facebooka, gdzie Jacek Kozłowski ma
oczywiście swój profil.
– Kozłowski, bo to moje nazwisko. Identyfikuje człowieka, który ma jakiś autorytet, reputację, coś czym
mogę się pochwalić. Od końca lat 90., jeszcze gdy mieszkałem na
Wybrzeżu, byłem związany z opozycją demokratyczną. Zawsze marzyłem o
Polsce na Zachodzie i nie myślałem, że to się kiedyś ziści. Wtedy nie
myśleliśmy o robieniu politycznych karier. Była to bardziej niezgoda na
ówczesną rzeczywistość – zapewnia Jacek Kozłowski.
Nie jest
wprawdzie urodzonym warszawiakiem, ale przekonuje, że Mazowsze zna jak
mało kto ("wojewoda" z hasła). I tę wiedzę chce wykorzystać w Parlamencie Europejskim. -
Chciałbym się zajmować problemami tego regionu – wyłuszcza kandydat PO.
Jego zdaniem administracyjne wydzielenie Warszawy nic Radomiowi nie da,
nawet pogłębi problemy. – Radom byłby wtedy stolicą najbiedniejszego
województwa. Dla Radomia najlepsze jest przybliżanie komunikacyjne do
Warszawy – poprzez zmodernizowaną linię kolejową, dobrą drogę. Wtedy do
Radomia przyjdą inwestorzy – przekonuje wojewoda. Jest jednak za
statystycznym wydzieleniem stolicy z Mazowsza.
(bdb)




